środa, 21 maja 2014

Przepraszam...

Cześć! Jak niektórzy wiedzą jeżdżę na koniach. Od baaaardzo dawna. Więc postanowiłam coś z tym zrobić. Zdaję odznaki jeździeckie tydzień przed wakacjami. Więc muszę się uczyć 345 pytań. Nie będę mieć czasu na pisanie... Jeszcze mi się wszystko pokomplikowało. Okazało się że tydzień po egzaminach mam jechac na obóz jeździecki do tego samego klubu. (SK Moszna). Jeszcze w stajni mam sprawę z dzierżawą koni więc cudem będzie to jeśli uda mi się do wakacji napisać jeden, pożądny rozdział....

sobota, 10 maja 2014

Rozdział 15

Obudziłem się. Było już jasno mimo to nie wiedziałem która jest godzina. W moim pokoju panował straszny bałagan ale nie chciałem sprzątać. TI już nie spała.
-Cześć-Powiedziałem uśmiechając się do niej
-Cześć Niall. Co z tym wyjazdem do Mullingar?
-Przepraszam.. Ale chyba musimy jechać tam bez chłopaków.
-Dlaczego?
-Bo chcę być z Tobą w moim domu w Mullingar. A chłopcy i tak nie rwą się aby pojechać.
-A oni już wiedzą?
-No pewnie! Zgadzają się. Powiedieli że w tym czasie ogarną cały dom.
-Dobrze.
-Ale my tez będziemy mieć coś do roboty.
-Co?
-Będziemy sprzątać mój dom haha
-Ok! Nie spodziewam się tam jakiegoś bałaganu.
-A kiedy jedziemy?
-Jutro albo dzisiaj. Pakuj się!
-Teraz mi to mówisz? Już się pakuję!
-Ja już gotowy. Powodzenia! Idę na dół robić śniadanie.
***TI***
Gdy Niall wyszedłz pokoju ja wzięłam walizkę i spakowałam do niej potrzebne rzeczy. Zakłądam że jedziemy do Irlandi na 3/4 dni. Czyli jak wcześniej w planach. Ja chcę jechać dzisiaj. Nie ma na co czekać. Obawiam się trochę spotkania z rodziną Nialla ale mam nadzieję że się polubimy. Pakowanie zajęło mi 2 godziny. Zachciało mi się jeść więc postanowiłam zejść na dół. Po chwili namysłu zdecydowałam się na zejście. Otworzyłam drzwi. Poczułam zapach czegoś spalonego. Zbiegłam na dół po schodach i zobaczyłam Nialla. Smarzącego parówki.
-Co Ty robisz?
-Bo chciałem zrobić parówki z serem. Ale się troszkę przypiekło-W tym momencie chłopak posłał do mnie swój niewinny uśmiech.
-No dobra.. Zjemy coś innego..
*********************************************************************************
Taka próbka nowego rozdziału. NIe jest to nowy rozdział. Jeszcze wezmę go do edycji i napiszę ciąg dalszy. Takie coś napisałam aby już byłą zapowiedź. Jutro lub w następną sobotę albo i wcześniej. Jest to wytłumaczenie dlaczego nie polecieli do Irlandii. :)

czwartek, 8 maja 2014

Prolog (Opinia)

Postanowiłam napisać takie opowiadanie opisujące mojego bloga który kiedyś tam powstanie. Prosze o szczere opinie w komentarzach.
*********************************************************************************
~~Niall~~
-Widziałem to.. Zamknąłem oczy i zobaczyłem. Monitor komputera a na nim moje zdjęcia. I chłopców. To było trudne do zrozumienia. Ale po chwili połapałem się, że właśnie widzię życie oczami fanki. Codzienność. Dzisiaj miałem dzień wolny. Była godzina 6:00 Co Ona robiła o tej godzinie na komputerze? Nie rozumiałem nic co pisała. Więc wklepałem kilka słów w google tumacza. Minęła chwila.. I już.. Już wiem! Mam do czynienia z Polish Directioner. Pisała coś o koncercie. Ale to się nie liczyło. Byłem ciekawy jak wygląda jej dzień. Cały czas leżałem w łóżku. To mnie przerastało. W sumie nie chcę być w jej skórze. Chodzenie do szkoły ghh.. Nawet wyłapałem kilka słówek po polsku. To chyba było tak.. Cześć, Nie, Tak.
W sumie nie za dużo ale doceniam to. To było bardzo dziwne. I właśnie w tej chwili przypomniałem sobie, że dzisiaj jedziemy do Polski ponieważ jutro gramy tam koncert. Od razu uśmiech pojawił mi się na twarzy. Byłem ciekawy, czy nieznajoma osoba, którą widzę po drugiej stronie też na nim będzie. Nie zamierzałem dłużej zwlekać i zacząłem się pakować. Czułem czyjeś oczy skierowane na mnie jednak byłem sam w domu. Ughh.. Straszne uczucie. Cały dzień chodziłem po domu myśląc nad koncertem aż nagle zadzwonił mój telefon... Okazało się, że to Louis. Chyba rozsądniej będzie odebrać niż zignorować to szczególnie że miał prowadzić samochód gdy będziemy jechać na lotnisko. Odebrałem telefon.
-Cześć Horan!
-Słucham Louis.
-Nom.. Wyciągaj swoje walizki przed dom. Jedziemy podbić Warszawę.
-Pasuje mi to w 100%. Już wychdzę.
W tej chwili rozłączyłem się i w pośpiechu zniosłem swoje ciężkie walizki z góry, wziąłem klucze i wyszedłem z domu upewniając się, że wszystk ojest wyłączone i szczelnie pozamykane. Gdy byłem już pewny, że mogę wyjechać odwróciłem się na pięcie podnosząc w tym samym czasie walizki z ziemi. Moim oczom ukazał się MÓJ samochód. Przeraził mnie ten widok. No ale w sumie pasowało mi to. Lepiej w swoim samochodzie. Gdy wsiadłem na tylnie miejsca samochodzu wszyscy już tam siedzieli. Nawet nie prosiłem o tłumaczenie tej sprawy. Ruszyliśmy przed siebie. Na lotnisko jedziemy ok. godziny. Przez całą drogę miałem zamknięte oczy. Widziałem znów ten obraz. Tego co widzi ta fanka. Stała przed hotelem. W pierwszym rzędzie. Czekała na nas. Ale przecież po wsyztskich odprawach na lotnisku dojedziemy na jakieś 5 godzin. Gdy się "obudziłem" byliśmy już w pobliżu lotniska. Po 5 minutach mogliśmy już wysiadac. Nasz samolot stał już gotowy do drogi. Więc po 2 godzinach czekania nie wiem na co mogliśmy już do niego wsiąść i wyruszyć do kraju w którym koncert był najbardziej oczekiwany...
*********************************************************************************
Mam już pomysł na kolejną część tego oto bloga. Jeśli chcecie mogę piać raz na jakiś czas małe części tego opowiadania. Ale jeśli będzie to kwetsia 1 osoby to chyba będę robić to w wiadomościach bo nie ma sensu :)