wtorek, 1 kwietnia 2014

Rozdział 11

-No i co teraz zrobisz Louis???-Odparł spokojnie Liam
-Wejdę na drzwi i zacznę skakać.-Odpowiedział
-Ok!-Powiedział złośliwie Liam.
-Ejj! Ale spokojnie! Na pewno da się to inaczej załatwić-Odrzekła Perrie.
-Nie!-Krzyknął Niall
-Dobra.. Już idę!-Powiedział Lou
Wszedł na drzwi. Nie musiał nawet skoczyć a już się otworzyły. Odskoczył na bok trzymając zamykające się drzwi w podłodze. Liam poszedł mu pomóc. Gdy już otworzyli i wysunęli drabinę wszyscy po kolei zeszli. Gdy wszyscy byli na dole zatrzasnęliśmy drzwi w suficie. Chłopcy poszli do swoich pokoi a ja i Perrie zeszłyśmy na dół robić kanapki. Po ok. 30 min. były gotowe. Zawołałyśmy wszystkich. Od razu usłyszałyśmy bieg po schodach. Byli to chłopcy. Rzucili się na kanapki jak nigdy. Zupełna odmiana. Robiło się już ciemno. Więc postanowiliśmy przewietrzyć się puki jeszcze jasno. Dzisiejszy dzień był bardzo dziwny. Widać było, że Niall chce coś powiedzieć. Po 2 godzinach rozmowy weszłam do domu bo było już ciemno i zimno. Weszłam do góry, poszłam do łazienki i wzięłam krótki prysznic. Wieczorna toaleta zajęła mi zaledwie 15 minut. Poszłam do pokoju Nialla. Jeszcze go tam nie było. Ale  przeczuwam że zaraz będzie. No nic.. Usiadłam na łożku i myślałam.. Myślałam o czasach, kiedy Louis nie był sławny, kiedy miałam szafkę obok niego. No i dniu, w którym to wszystko się skończyło. Z tych myśli wyrwał mnie odgłos otwieranych drzwi. W drzwiach ukazał się blondyn z uśmiechem na twarzy. Przeszedł oczami po pokoju i powiedział mi zwykłe cześć. W sumie niczego innego nie oczekiwałam. Wszedł w głąb pokoju i usiadł po drugiej stronie łóżka. Zaczął grzebać w telefonie. Ja jednak postanowiłam się położyć. Gdy już to zrobiłam Niall poszedł do łazienki. Pewnie poszedł się kąpać. Bo słyszałam lecącą wodę z łazienki. Wrócił po ok. 30 min. Wow! To nawet mi poszło szybciej! Położył się obok mnie i siedział cicho. Chyba nie chciał rozmawiać. Natomiast mi strasznie na tym zależało. Ale nie wiedziałam jak zacząć. W końcu rzuciłam:
-Co chciałeś powiedzieć przez cały dzień?
-Nic. A czemu pytasz?
-Niall! Ja to widzę! Nie jestem ślepa!
-Ale ja nic nie mam do powiedzenia!
-Na pewno?
-No.. Może jest jedna rzecz o której powinnaś znaczy powinniście wiedzieć.
-Słucham..
-Bo muszę lecieć do Irlandii. Rodzice chcą abym zabrał też was.
-To chyba wspaniała informacja.
-No nie do końca..
-Czemu?
-Bo.. B-bo oni myślą że jesteś moją dziewczyną.
W tym momencie mnie zatkało. Nie wiedziałam co powiedzieć. Między nami panowała cisza, którą przerwał śmiech Nialla. Ja też zaczęłam się śmiać.
-hahahah...
-To kiedy jedziemy?-Zapytałam
-Hah.. Za 3 dni..
-No dobra.
-A co z  kwestią "moja dziewczyna"?
-No mogę chwilkę poudawać. Wiesz..
-Ale wiedz, że Louis będzie wkurzony.
-Wiem.. Troszkę boję się jego reakcji.
-Zobaczymy jak będzie.
-Już się boję
-No.. Może być ciekawie
-Nom..
Popatrzyłam na zegarek. Było już późno. Zbyt późno na tą rozmowę.
-Nom.. Chyba pora spać-powiedziałam
-Też tak uważam. Dobranoc!
W nocy obudził mnie głos Zayna. Wtargnął do naszego pokoju i zaczął się wydzierać.
-Niall! TI! Chodźcie! Szybko! Coś się stało z Louisem!
CDN
*********************************************************************************
Oto rozdział 11. Przepraszam że krótki i nic się nie działo. Ale nie miałam weny. Przyczytałaś/łeś? kom proszę :)

2 komentarze:

  1. Jaka podjarka! Hahah! Czekam na kolejną część :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Ponieważ nudzi mi się bardzo możliwe jest to, że pojawi ona jeszcze dzisiaj..

      Usuń