poniedziałek, 28 kwietnia 2014
Przepraszam za rozdział 15!
Przepraszam że nie napisałam po YSF rozdziału 15. Ale do dzisiaj nie potrafię się ogarnąć po tym co zrobił Kwiat <3
poniedziałek, 21 kwietnia 2014
Rozdział 14
...Odwzajemniłam pocałunek. Gdy doszło do mnie to co właśnie zrobiliśmy odepchnęłam blondyna od siebie i wpatrywaliśmy się sobie w oczy. W naszym pokoju trwała niezręczna cisza, którą przerwały otwierające się drzwi. Był to Louis. Wściekły Louis.
-No.. No.. Pięknie!
-Ale co??-Odezwał się Niall
-No piękna piosenka. Tylko na przyszłość troszkę ciszej!
-Dobrze.. Dobrze..
-No ja myślę. Teraz już.. Odkładać mi te długopisy i pod kołdrę!
-Dobrze.. dobrze.. Przepraszamy!
-Spoko. Tylko wam zgaszę światło.
-Dobra..-Gdy Louis zobaczył że spaliśmy pod jedną kołdrą był wyraźnie jeszcze bardziej poirytowany.
-Co Wy? Pod jedną kołdrą śpicie?
-Nom-Ponownie odezwał się Niall
-Ahh.. Dobra. Jak chcecie... TI! Pogadamy jutro.
-Dobrze-To było pierwsze i ostatnie słowo wypowiedziane przeze mnie bo Louis wzdychając ciężko wyszedł z pokoju. Światło było zgaszone. Patrzyłam na odwróconego plecami do mnie Nialla. Chyba coś wyczuł ponieważ powędrował oczami na mnie.
-Niall. Musimy pogadać-Powiedziałam lekko
-Wiem. Przepraszam.
-Niall.. Musimy o tym zapomnieć i żyć dalej. Louis by nas pozabijał gdyby to zobaczył!
-Ale ja.. ja.. Ahh.. Jutro o tym pogadamy. Mam obawy że Louis o tym wie.
-Skąd?
-Jutro rano pogadamy i Ci powiem.
-Okej, Dobranoc.
-Dobranoc-Mruknął pod nosem Niall
Dalej wpatrywałam się w udającego że śpi Nialla. W końcu i ja zamknęłam oczy i zasnęłam.
~*~
Obudziłam się dzisiaj dość późno bo o 10:00. W pokoju było ciemno ponieważ rolety były maksymalnie zasłonione. Gdy już doszłam do Siebie przejechałam wzrokiem po pokoju. Siedział tam Niall, w samych bokserkach. Był strasznie zamyślony i mruczał coś pod nosem ale nic nie zrozumiałam.
-Niall?
-TI? Co? Słucham.-Chłopak zerwał się z miejsca i wślizgnął się pod kołdrę.
-Niall. Mieliśmy porozmawiać.
-Wiem. Jednak omówimy to wieczorem, po Twojej rozmowie z Louisem.
-Ale Niall!
-Bez ale. Musimy z tym poczekać.
-No dobrze..-Po tych słowach Niall uśmiechnął się do mnie, Wyszedł spod kołdry i zaczął układać sobie grzywkę. Po czym założył jakiś dres i bluzę. Zaraz po tym ja wstałam i również włożyłam jakiś wygodny dres. Nie miałam co robić więc zeszłam na dół. Udawałam, że nic się wczoraj nie wydarzyło i starałam normalnie patrzeć się na Nialla. Louis obserwował naszą parę. Nie było to przyjemne. Zapytałam Nialla czy mogę zrobić sobie kanapkę. Ale on powiedział że sam mi zrobi. Nie przeszkadzało mi to a nawet ułatwiło zaistniałą sytuację. Gdy zjadłam śniadanie podziękowałam wszystkim obecnym przy stole i odeszłam do salonu. Zaraz za mną poleciał chyba Louis. Gdy weszłam do pokoju, w którym miałam zamiar się znaleźć obejrzałam się za siebie i zobaczyłam Louisa.
-TI musimy porozmawiać.-Louis wziął mnie za rękę i pociągnął za sobą do swojego pokoju. Panował tu niesamowity porządek.
-TI Widziałem wszystko co wydarzyło się wczoraj.
-Ale jak to..
-Nom.. Masz talent jeśli o to chodzi. Ale nie na ten temat. Chyba wiesz o co mi chodzi.
-Wiem- Po odpowiedzi spuściłam głowę w dół.
-No właśnie. I mam do Ciebie pytanie, Mogę je zadać?
-Oczywiście.
-Czy Ty i Niall jesteście.. No ten... Jesteście razem?
-Że co?-Uniosłam wzrok na Louisa.
-Czy jesteście razem?-Odpowiedział nieśmiało
-Nie Louis.. Nie jesteśmy.
-To co to była ta sytuacja z wczoraj
-Sama nie wiem. Będę rozmawiać o tym dzisiaj z Niallem. A czemu pytasz?
-Bo czuję się jak Twój brat.
-Bo czuję się jak Twój brat.
-Sweet jesteś
-Dobra.. Dobra.. Idź do Nialla i pogadaj z nim o tym.
-Dzisiaj wieczorem gadamy. A teraz idziemy na zakupy.
-Dlaczego?
-Postanowiliśmy że musimy razem spędzić ten dzień aby móc bez stresu porozmawiać wieczorem.
-No dobrze.. Ja też muszę wszystko przemyśleć.
-To nie przeszkadzam! Idę się szykować!
-Ok! Miłych zakupów
***Louis***
Nie wiedziałem co myśleć o tej sytuacji. Mój przyjaciel podrywa moją jak jakby siostrę. Z drugiej strony to dobrze. W końcu sobie znalazł kogoś, kto go nie zrani. W przeciwieństwie do tej Holy
***Niall***
Przemyślałem wszystkie sprawy dotyczące mnie i TI. Zdałem sobie sprawę, że jest to ta osoba z którą chcę być. Tylko jak jej to powiedzieć? Chyba Louis zna ją najlepiej. Właśnie z tego powodu skierowałem się do jego pokoju. Chciałem z nim pogadać na ten temat jednak bałem się reakcji. On to widział. Wie o wszystkim. Nie minęło 10 sekund a już znalazłem się przed pokojem najstarszego członka 1D. Louisa.
Zapukałem do pokoju przyjaciela, Gdy krzyknął "Proszę" Od razu wślizgnąłem się do pokoju.
-Louis
-Słucham..Niall.
-Musimy porozmawiać.
-O czym?
-Wiem że wszystko widziałeś-Chłopak podniósł się do pozycji siedzącej i udostępnił mi miejsca na łóżku.
-Niall.. Wiem że zarywasz do TI
-Ale..
-Co ale? Ja wszystko widzę. Nie jesteśmy ślepi Niall. Powiem Ci tak:
Jest to dziewczyna, która nie zrani Cię tak jak Holly. Więc nie bój się. Wiem, że się boisz do dziś ale ona taka nie jest.
-Ale jak jej to powiedzieć?
-Nie ma sensu pleść scenariuszy.
-No dobrze..
-Cieszę się, że w końcu sobie kogoś znalazłeś.
-Dzięki za rozmowę
-Spoko. Widzę, że się już ogarnąłeś. TI już chyba czeka na Ciebie na dole. Nie schrzań tego.
-Obiecuję, że nic się nie stanie.
-Mam nadzieję. Trzymajcie się!
-Dzięki! Pa!
Po wyjściu z pokoju Tomlinsona skierowałem się na dół. Lou miał rację. TI już tam stała. Podbiegłem do niej, złapałem za rękę i poprowadziłem do samochodu. Pojechałem z nią na zakupy do marketu. Tym razem bez ochroniarza. Założyłem kaptur i czarne, przeciwsłoneczne okulary. Do sklepu dojechaliśmy po około 10 minutach. Tutaj już mogłem zdjąć okulary.
-Jesteśmy!-Powiedziałem
-Fajnie. Co kupujemy?
-No jakieś żelki no i coś do picia na dzisiejszą rozmowę.
-To aż tak długo potrwa?
-No tak. Nie wiesz jeszcze co Cię czeka kochana-Weszliśmy do sklepu, napakowaliśmy to na co mieliśmy ochotę do wózka. Dużo tego było. Gdy podeszliśmy do kasy pani dała nam rachunek. DO zapłaty 120.50
-To zaszalałeś Niallerku-Szepnęła mi do ucha TI a po moim ciele przeszły ciarki.
-Ja zapłacę-Zaproponowała TI.
-Nie ma mowy.-Nie dałem jej nic powiedzieć bo wyciągnąłem odpowiednią sumę ze swojego portfela i zapłaciłem. Nasz koszyk przepełniony był żelkami i napojami. Nie zbyt zdrowo ale ma być przyjemnie. Zakupy zajęły nam ok. 3 godziny. Była już godzina 19:00
-O! Akurat się wyrobimy. Dzisiaj bez kolacji-Powiedziałem spoglądając na tylne siedzenia samochodu obładowane żelkami.
-No chyba nie-Zaśmiała się pod nosem TI.
Gdy dojechaliśmy do domu zaczęliśmy rozpakowywać nasze zakupy i zanosić do pokoju na łóżko. Wszystko było załadowane żelkami. Zeszliśmy na dół zapytać się co z Harrym. Na dole siedzieli już wszyscy domownicy. Prócz jednego.
-I co z Harrym?-Zapytałam
-Lepiej. Wybudził się wczoraj w nocy, dzisiaj został na obserwacji. Liam u niego był i opowiedział o wszystkim.
-Okej. A kiedy wypis?-Zapytał Niall
-Może jutro albo po jutrze. Zobaczymy jaki będzie jego stan. Jutro nie planujcie nic bo jedziemy do niego.-Powiedział złośliwie Zayn.
-Dobra-Odpowiedziałem
Złapałem TI za rękę i pociągnąłem do kuchni. Była bardzo drobnym człowiekiem jak na swój wiek co nadawało jej uroku. Gdy tylko zniknęliśmy za ścianą wziąłem ją na ręce i zaniosłem na górę. Otworzyłem drzwi do swojego pokoju po czym zamknąłem je. Położyłem TI na stercie żelków znajdującej się na moim łóżku i położyłem się obok.
-Mieliśmy pogadać-Powiedziałem pewnie
-A co Ty taki pewny jesteś?-Zaśmiała się pod nosem
-Miałem Ci coś powiedzieć.
-No pamiętam.. Nie dokończyłeś. Co miałeś na myśli nie dokańczając swojego zdania?
-Emm.. Ja. ja.. emm. Kocham Cię-Wpatrywałem się w jej oczy. Były szeroko otwarte. Penie tak samo jak ja nie miała zielonego pojęcia co zrobić. Więc wbiłem się w jej usta, po czym lekko popchnąłem na bok tak, aby się położyła. Gdy już leżeliśmy na naszych zakupach odepchnąłem ją lekko i czekałem. Na odpowiedź lub odrzucenie. Jednak TI dalej nie wiedziała co zrobić. Po chwili namysłu wtuliła się w mój tors i wyszeptała
-Też Cię kocham-Szepnęła mi do ucha. Byłem szczęśliwy, że udało mi się w końcu związać z kimś po sytuacji z Holly. Ale to już inna historia. Nie wiem komu mam dziękować za TI. To było niesamowite uczucie.
-Też Cię kocham-Szepnęła mi do ucha. Byłem szczęśliwy, że udało mi się w końcu związać z kimś po sytuacji z Holly. Ale to już inna historia. Nie wiem komu mam dziękować za TI. To było niesamowite uczucie.
-Jemy żelki?-Powiedziałem wciąż patrząc na TI.
-Haha! Tylko to Tobie w głowie kochany. Oczywiście. Tylko pójdę się wykąpać.
-Dobrze! Ja też pójdę na dół!
-Dobrze.
-Jak skończysz to zawołaj mnie-Zaproponowałem mojej nowej dziewczynie.
-Oczywiście że zawołam Ciebie.
Wziąłem potrzebne rzeczy, zszedłem na dół i skierowałem się w stronę łazienki.
Niestety trzeba przejść przez salon a ja nie mam ochoty się im tłumaczyć ze wszystkiego. Pewnie Louis już wygadał. Uznałem że muszę się odważyć i odpowiedzieć na wszystkie pytania z ich strony. Przekroczyłem próg salonu i już się zaczęło.
-I jak?-Zapytał Louis
-Ogłaszam iż oficjalnie jesteśmy parą.
I w tym momencie poleciały gwizdy i oklaski w moją stronę Ale miłość nie jest na pokaz i nie rozumiem tego. Więc tylko uśmiechnąłem się i skierowałem się w stronę łazienki. Kąpiel zajęła mi 15 minut. Podczas relaksującego pobytu pod natryskiem postanowiłem ubrać bokserki i wyjść z łazienki. Gdy wyszedłem Louis rzucił do mnie tekstem
-Chyba wam nie muszę dawać dodatkowej kołdry.
-No chyba nie haha
I wtedy ruszyłem do pokoju w którym leżała już TI i jadła żelki,, którymi po chwili podzieliła się ze mną. Wieczór minął na na gadaniu o niczym. W końcu zrzuciliśmy wszytkie rzeczy z łóżka i poszliśmy spać.
CDN
*********************************************************************************
Mam nadzieję że się podoba rozdział. Pisałam go dość długo. BRAK WENY! Ale nie wytrzymam 2 miechy bez pisania. Przepraszam
piątek, 18 kwietnia 2014
Rozdział 13 (You&I)
(Rozdział z okazji You&I)
-Louis! Zabiję Cię jak tam zejdę!-Tylko tyle zdołaliśmy usłyszeć, Ponieważ chłopak zdążył już zsunąć się z dachu. Wszyscy pobiegliśmy na drugą stronę. Harry siedział na oknie do sypialni które jak na złość było zamknięte i nie bardzo można było je otworzyć. Po chwili chłopak spadł.
***TI***
Byłam przerażona widokiem spadającego mojego przyjaciela z dachu. Od razu podbiegłam. Łzy automatycznie napełniały moje oczy. Bez chwili namysłu zadzwoniłam po karetkę. Chłopcy wypędzili ekipę reporterów spod domu i czekali na karetkę. Nie wiedziałam co robić. Po 5 minutach przyjechała karetka, Harry był nieprzytomny.
-Gdzie on jest?-Zapytał jeden z lekarzy
-Tam, na trawniku-Szepnął Niall, który stał obok mnie i patrzył na mnie z nadzieją, że pocieszę go słowami "wszystko będzie dobrze". Lecz podeszłam do niego i przytuliłam blondyna ponieważ nie byłam w stanie wydusić z siebie ani słowa. Louis pojechał karetką z Harrym a ja i reszta pojechaliśmy samochodem. Poprowadził Zayn bo chyba on znosił to najlepiej.
I figured it out
I figured it out from black and white
Seconds and hours
Maybe they hide to take some time
I know how it goes
I know how it goes from wrong and right
Silence and sound
Did they ever hold each other tight like us?
Did they ever fight like us?
You and IWe don't wanna be like themWe can make it 'till the endNothing can come betweenYou and INot even the Gods aboveCan seperate the two of usNo, nothing can come betweenYou and IOh You and
-Louis! Zabiję Cię jak tam zejdę!-Tylko tyle zdołaliśmy usłyszeć, Ponieważ chłopak zdążył już zsunąć się z dachu. Wszyscy pobiegliśmy na drugą stronę. Harry siedział na oknie do sypialni które jak na złość było zamknięte i nie bardzo można było je otworzyć. Po chwili chłopak spadł.
***TI***
Byłam przerażona widokiem spadającego mojego przyjaciela z dachu. Od razu podbiegłam. Łzy automatycznie napełniały moje oczy. Bez chwili namysłu zadzwoniłam po karetkę. Chłopcy wypędzili ekipę reporterów spod domu i czekali na karetkę. Nie wiedziałam co robić. Po 5 minutach przyjechała karetka, Harry był nieprzytomny.
-Gdzie on jest?-Zapytał jeden z lekarzy
-Tam, na trawniku-Szepnął Niall, który stał obok mnie i patrzył na mnie z nadzieją, że pocieszę go słowami "wszystko będzie dobrze". Lecz podeszłam do niego i przytuliłam blondyna ponieważ nie byłam w stanie wydusić z siebie ani słowa. Louis pojechał karetką z Harrym a ja i reszta pojechaliśmy samochodem. Poprowadził Zayn bo chyba on znosił to najlepiej.
~*~
Gdy dojechaliśmy pod szpital Zayn nawet nie zdążył się zatrzymać a my już staliśmy obok samochodu. Gdy ten zaparkował cała nasza czwórka bo Perrie została w domu pobiegła do szpitala.
-Gdzie leży Styles?-Zapytał Niall recepcjonistki, która popatrzyła na niego z powagą spod okularów
-6 piętro gabinet 9-Odpowiedziała-Na co szybko pobiegliśmy do wskazanego gabinetu. Na korytarzu chodził już we wszystkie strony poddenerwowany Louis.
-I co z nim- Spytałam drżącym głosem Louisa
-Badają go-W jego oczach widziałam, że coś ukrywa. Miałam zamiar dowiedzieć się co.
-Louis-Powiedziałam z oczekiwaniem prawdziwej odpowiedzi
-Badają go ale...
-Co ale?
-Nie jest chyba dobrze.
-Ale co?-Gdy dokończyłam z sali wyszedł prowadzący leczenie Harrego.
-I co panie doktorze?-Zapytałam z ciekawością
-NIe jest dobrze. Poważny uraz głowy i złamana ręka, Ręka nie jest aż tak ważna ale uraz głowy jest na prawdę poważny. O jego życiu decyduje teraz ten dzień i noc. Dalej jest nieprzytomny ale można do niego wejść. Wypisany będzie za 2/3 dni. Ale to zależy od jego stanu końcowego. Będą kontrole co trzy dni.
-Dobrze. Wejdziemy do niego-Odezwał się za mnie Niall
-I jeszcze coś..-Powiedział pan doktor
-Słuchamy?
-Kogo upoważniacie to możliwości uzyskiwania informacji o stanie zdrowia pana Stylesa?
-Wszystkich obecnych na tym korytarzu-Powiedział Louis. Na korytarzu nie było nikogo prócz nas. Doktor spisał nasze dane i mogliśmy spokojnie wchodzić do Harrego.
-O boże-Tylko to mogłam wydusić z siebie po ujrzeniu chłopaka. Wyglądał strasznie. Był blady a usta miał sine. Usiadłam na krześle obok łóżka z resztą jak reszta i zaczęłam płakać pod nosem. Jego ręce były zimne. Nigdy nie widziałam człowieka w takim stanie. Obok mnie usiadł Louis i Niall. Objęli mnie ramieniem z każdej strony. Dodali mi tym otuchy, Louis szepnął mi do ucha
-Wszystko będzie dobrze.
Uśmiechnęłam się do niego co zdecydowanie nie spodobało się Niallowi. To było słodkie. Ta jego zazdrość.. Niestety trzeba było już wyjść z sali gdzie leżał mój przyjaciel z loczkami. Wsiedliśmy do samochodu. Louis wcisnął się gdzieś między nas i jakoś dojechaliśmy. Gdy już przyjechaliśmy do domu ja bez słowa poszłam do przydzielonego mi pokoju. Wzięłam potrzebne rzeczy i poszłam pod prysznic. Po 15 minutach spędzonych w toalecie byłam gotowa do wyjścia. Zgasiłam światła w domu i poszłam do pokoju Nialla. Nie było go tam jeszcze. Pewnie był w kuchni. Sprawdziłam która godzina. 22:00-ooo.. Chyba pora spać. Położyłam się w tym czasie gdy do pokoju wszedł blondyn. Z długopisem w ręku i dwoma notesami.
-Cześć-Powiedział uśmiechając się do mnie
-Cześć
-Idziesz spać?
-Tak.. Już czas,
-Ja też. Dobranoc!
-A kąpiel?
-Na dole się wykąpałem. Nie martw się
-Hah., Nie martwię się tylko dbam o swoich przyjaciół
-Hah.. miło
Niall zgasił światło w pokoju i nagle przypomniało mi się o Harrym, Zaczęłam szlochtać pod nosem. Niall chyba to zauważył bo wtulił się we mnie i powiedział, że wszystko będzie dobrze z Harrym. To było niesamowite jak jeden człowiek-Niall potrafi mnie zrozumieć. Nie.. Nie.. Przecież to niemożliwe. Nie mogłam się w nim zakochać. Directioners by mnie znienawidziły!-Kłóciłam się tak ze sobą z 15 minut aż w końcu zasnęłam. Niestety w środku nocy musiałam się obudzić. Lampka była zapalona. a Niall siedział, Siedział na krześle obok łóżka. Zapłakany z długopisem i notesem w ręku. Podeszłam do niego. Otarłam delikatnie łzy z jego policzka. On jednak uśmiechnął się do mnie i znów zaczął pisać.
-Co tam piszesz?
-Piosenkę. Piosenkę dla Ciebie, Harrego.. One Direction i fanów.
-Mogę.. Mogę przeczytać?
-Po co. Zaśpiewam Ci.
-Niall. Dasz radę?
-Czemu nie?-Zapytał zdziwiony chłopak
-Jesteś cały zapłakany.
-Zaraz też będziesz.-Popchnął mnie delikatnie na łóżko uśmiechając się i zaczął:
I figured it out
I figured it out from black and white
Seconds and hours
Maybe they hide to take some time
I know how it goes
I know how it goes from wrong and right
Silence and sound
Did they ever hold each other tight like us?
Did they ever fight like us?
You and IWe don't wanna be like themWe can make it 'till the endNothing can come betweenYou and INot even the Gods aboveCan seperate the two of usNo, nothing can come betweenYou and IOh You and
-Niall.. To jest piękne. Skąd masz ten tekst?
-Z życia. Piosenka jest o naszych fanach i przeżyciach z wczoraj.
-To jest cudowne. Masz talent kochany.
-Jak chcesz być kochana to możesz pomóc mi w pisaniu.
-Hah.. Oczywiście że Ci pomogę. A może teraz takie coś:
I figured it out
Saw the mistakes of up and down
Meet in the middle
There's always room for common ground
Saw the mistakes of up and down
Meet in the middle
There's always room for common ground
-Tak.. To jest świetne. Patrząc na tą zwrotkę to piszesz lepiej ode mnie kochana.
-Wow! Udało mi się!
-Co?
-No jestem kochana hah
-Zawsze byłaś i będziesz-Niall spoważniał.
-Ty też-Powiedziałam dla rozluźnienia atmosfery między nami. Pisaliśmy dalej. Dałam się ponieść emocjom i razem napisaliśmy wspaniały tekst.
-Mam pomysł. Teraz to nadawać będzie się dla Louisa. To jet jego głos:
I see what it's like
I see what it's like for day and nigh
I see what it's like for day and nigh
-Jakieś propozycje na dokończenie?-Chłopak zaśmiał się złośliwie pod nosem.
-Oczywiście
Never together
Cause they see the things in a different light
Like us
But they never tried like us
Cause they see the things in a different light
Like us
But they never tried like us
-Może skończmy już tą zwrotkę refrenem.
-Dobrze.
We can make it if we try
You and I
You and I
-To jeszcze może ktoś zaśpiewać pod koniec tych dwóch refrenów.
-Dobrze-Powiedział Niall.
-Bardzo dobrze się z Tobą pracuje.-Mimo napisanej piosenki cały czas myślałam o Harrym. Z zamyśleń wyciągnął mnie zachrypnięty głos blondyna.
-Z Tobą też. Powtórzymy to kiedyś?
-Z Tobą zawsze-Niall znów spoważniał a nasze ciała jakby przypłynęły do siebie i stworzyły całość. Niall złapał mnie w tali a nasze usta spotkały się w pocałunku. Nie wiedziałam co robić. Odwzajemniłam pocałunek.
CDN
*********************************************************************************************Rozdział został wymuszony. Z okazji teledysku do You&I w tym opowiadaniu wszystkie wydarzenia uznajmy że są opóźnione. Potem najwyżej usunę rozdział i napiszę od nowa :)
Maja
środa, 16 kwietnia 2014
STOP!
UWAGA! Zawieszam bloga. Nie ma za dużo czytelników i się nie opłaca. A nikt nie będzie chciał dojść do czytania takiego bloga gdy będzie 30 rozdział szczególnie że nie jest zbyt ciekawy. Będzie to zawieszenie stopniowe. Czyli jeden rozdział na ok 2 miesiące do końca roku 2014... Chyba że sytuacja poprawi się szybciej.
piątek, 4 kwietnia 2014
Rozdział 12
-Louisowi coś się stało!
-Że co?
-Co chodźcie-Krzyczał Zayn i nie mógł się uspokoić.
-Podejrzane to-Szepnęłam Niallowi do ucha na co on kiwnął głową w moją stronę. Gdy weszliśmy do pokoju Lou okno było otwarte.
-Gdzie Louis!?-Zapytał Niall
-Wyjrzyj przez okno! Ja i Niall szybko podbiegliśmy do okna. Louis leżał na trawie.
-Zayn! Szybko! Trzeba po niego iść!!!
W pośpiechu ubrałam jakieś dresy, kurtkę i pobiegłam na dwór, pod okno z którego wypadła ta gapa.
-Louis! Louis!!!
-C-czego?-Zapytał ledwo żywy chłopak?
Po chwili przyszedł Niall
*******Perspektywa Nialla*************
-Jedziemy do szpitala-Powiedziałem spokojnie. Niepokoiła mnie a sytuacja. TI nie wiedziała co robić. Nie mogła wyciągnąć kluczy z torebki bo tak jej się ręce trzęsły!
-Daj te klucze! Ja będę prowadzić-zaproponowałem.
-Dzięki.
-Nie ma za co-Powiedziałem
'zapakowaliśmy' z Zaynem i TI Louisa do samochodu i ruszyliśmy. TI usiadła z tyłu aby asekurował "zmarłego" Louisa. Znaczy zmarłego.. Oddychał. Ale baliśmy się że przestanie. Gdy dojechaliśmy do szpitala wyłączyłem silnik samochodu Louis nagle się przebudził
-OŻYŁEM!-Krzyknął na cały głos. a Zayn zaczął się śmiać. Louis też.
-Ale że o co chodzi-Spytałem
-Prima Aprilis!
-Ty debilu! Prima Aprilis było już dawno!
-A co za różnica-Powiedział Lou
-Wiesz co? Tobie chyba na serio coś się poprzestawiało w głowie gdy wypadłeś z tego okna-Powiedziała TI.
Wróciliśmy do domu i położyliśmy się znów spać.
*********Perspektywa Liama********************
-Obudziłem się w nocy. Zayn wykrzykiwał na cały dom jakieś pierdoły, postanowiłem nie reagować. Podniosłem się z łóżka, ubrałem się i udałem się na dół w sprawie zrobienia sobie śniadania.
W kuchni napotkałem Louisa i Zayna siedzących przy stole. Nie zauważyli mnie. Więc gwałtownie schowałem się za pudrową ścianą
-Nosz kurwa! Louis! Nie wypaliło! Co im wywijamy?-Rzucił cicho Zayn
-Nie wiem..-Odparł nie chętnie Louis.
-Mam pomysł! Pewnie Liam zaraz zejdzie i będzie robić sobie kanapki i herbatę!
-I co?
-Klasyczny numer! Wsypiemy zamiast cukru sól, Pomieszamy herbaty a sałatę do kanapek namoczymy kwasem z cytryny!
-Okok..
-Więc do roboty!-Powiedział Zayn.
A od kiedy naszego Bad Boy'a wzięło na kawały. Najbardziej interesowało mnie to, co nie wypaliło. Pewnie TI i Niall coś o tym wiedzą. Pozwoliłem chłopakom dokonać swój numer. Bo sam wymyśliłem coś przeciwko im.Gdy przekroczyłem prób pokoju ujrzałem parę grzebiącą w telefonach.
-Witam was drodzy Facebookowicze!
-Hah.. Cześć Daddy!-Powiedział Niall
-Cześć Leeroy!-Powiedziała TI.
-Co wczoraj się działo w nocy? Bo Zayn narzeka że coś nie wypaliło!
-Już Ci opowiadamy..-Powiedział Nialler
***
Gdy opowiedział mi cał a historię jeszcze bardziej chciałem im oddać. Więc powiedziałem mu co szykują Lou i Zayn po czym wtajemniczyłem ich w mój plan.
-Dobra.. Chodźmy na dół bo muszę coś ogłosić-Powiedział Nialler.
-Ok. chyba już pora. Jeszcze 15 minut bo się przebiorę-Powiedziała TI.
**Po 15 minutach**
-Idziemy!-Powiedziała TI
-Ok!
Szybko zeszliśmy na dół. Ja zrobiłem sobie jak zwykle herbatkę. Wyczułem po zapachu która to.
-Hej! Lou! Zayn! Chcecie kanapkę?
-Dobra!
-Ok!-Odpowiedzieli a Niall i TI przyglądali się.
Gdy zrobiłem kanapki a do nich posłodzoną solą herbatkę zdziwiłem się. Chyba zapomnieli.. No.. Ale minęły już 2 godzinki!
-Omg! Znowu się nie udało!
-Zayn! Ty wieśniaku!-Powiedział Louis jak to on.
Harry dalej spał co mnie dziwiło.
-Harryyy!
-Co?-Odpowiedział z góry.
-Co robisz?-Ubieram się!
-Ok!-Zchodzź na dół!
Po 5 minutach lokers był już na dole.
-Siadać wszyscy, Niall chce coś powiedzieć!-Krzyknąłem.
-Dajesz Niall
-Więc tak:
Jutro jadę do Irlandii.
-No i co??-Spytał Louis
-I Wy też musicie!
-W końcu!-Krzyknął Zayn. Bardzo lubił tam jeździć.
-TI też jedzie-Dodał blondyn
-No oczywiście!-Rzucił Harry-Dobra.. Ja idę coś zobaczyć przy moim oknie.
-Wy już się nie bawcie lepiej przy tych oknach!-Ostrzegałem. Ale moje ostrzeżenia chyba były na marne. Przekonałem się o tym po sytuacji która nastąpiła 20 minut temu.
Dalej siedzieliśmy przy stole i gadaliśmy o niczym. Zaczęliśmy słyszeć po kolei głos Harrego docierający z dworu. Wszyscy wybiegliśmy na dwór. Na dachu zauważyliśmy Loczka leżącego na czubku dachu w krótkich spodenkach.
-Weźcie mnie stąd!
-Już!-Krzyknął Louis tak aby dotarło do niego.
Wszyscy zaczęli robić mu zdjęcia. Jednak Louis był szybszy i pierwszy wrzucił na fb.
-Wow! Już 5000 polubień.
-HARRY! Masz zniszczone życie w internecie!-Krzyknął złośliwie Zayn.
-Ejj! Ale jakoś musimy go ściągnąć!-Powiedziałem.
Po chwili zlecieli się reporterzy. Pewnie zobaczyli to zdjęcie.
-O nie! Tylko nie to!-Żalił się Harry
-Sorry Hazz! Musiałem-Wydarł się Louis
Po 5 minutach pojawił się Zayn z drabiną.
-Wow! 25000 polubień i 10000 kom.
-Louis! Zabiję Cię jak tam zejdę!
CDN
*********************************************************************************
Rozdział bardziej oparty na dialogach. Mieszany. Wszyscy biorą w nim udział. Przepraszam że te dwa rozdziały są mniej ciekawe. Jak widzicie wyjazd do Irlandi odbędzie się "jutro" Bo nie mogę opisywać już tak tylu dni. Zanudzicie się tu na śmierć. A ja nie chcę zrażać ludzi do swojego sposobu pisania ;)
-Że co?
-Co chodźcie-Krzyczał Zayn i nie mógł się uspokoić.
-Podejrzane to-Szepnęłam Niallowi do ucha na co on kiwnął głową w moją stronę. Gdy weszliśmy do pokoju Lou okno było otwarte.
-Gdzie Louis!?-Zapytał Niall
-Wyjrzyj przez okno! Ja i Niall szybko podbiegliśmy do okna. Louis leżał na trawie.
-Zayn! Szybko! Trzeba po niego iść!!!
W pośpiechu ubrałam jakieś dresy, kurtkę i pobiegłam na dwór, pod okno z którego wypadła ta gapa.
-Louis! Louis!!!
-C-czego?-Zapytał ledwo żywy chłopak?
Po chwili przyszedł Niall
*******Perspektywa Nialla*************
-Jedziemy do szpitala-Powiedziałem spokojnie. Niepokoiła mnie a sytuacja. TI nie wiedziała co robić. Nie mogła wyciągnąć kluczy z torebki bo tak jej się ręce trzęsły!
-Daj te klucze! Ja będę prowadzić-zaproponowałem.
-Dzięki.
-Nie ma za co-Powiedziałem
'zapakowaliśmy' z Zaynem i TI Louisa do samochodu i ruszyliśmy. TI usiadła z tyłu aby asekurował "zmarłego" Louisa. Znaczy zmarłego.. Oddychał. Ale baliśmy się że przestanie. Gdy dojechaliśmy do szpitala wyłączyłem silnik samochodu Louis nagle się przebudził
-OŻYŁEM!-Krzyknął na cały głos. a Zayn zaczął się śmiać. Louis też.
-Ale że o co chodzi-Spytałem
-Prima Aprilis!
-Ty debilu! Prima Aprilis było już dawno!
-A co za różnica-Powiedział Lou
-Wiesz co? Tobie chyba na serio coś się poprzestawiało w głowie gdy wypadłeś z tego okna-Powiedziała TI.
Wróciliśmy do domu i położyliśmy się znów spać.
*********Perspektywa Liama********************
-Obudziłem się w nocy. Zayn wykrzykiwał na cały dom jakieś pierdoły, postanowiłem nie reagować. Podniosłem się z łóżka, ubrałem się i udałem się na dół w sprawie zrobienia sobie śniadania.
W kuchni napotkałem Louisa i Zayna siedzących przy stole. Nie zauważyli mnie. Więc gwałtownie schowałem się za pudrową ścianą
-Nosz kurwa! Louis! Nie wypaliło! Co im wywijamy?-Rzucił cicho Zayn
-Nie wiem..-Odparł nie chętnie Louis.
-Mam pomysł! Pewnie Liam zaraz zejdzie i będzie robić sobie kanapki i herbatę!
-I co?
-Klasyczny numer! Wsypiemy zamiast cukru sól, Pomieszamy herbaty a sałatę do kanapek namoczymy kwasem z cytryny!
-Okok..
-Więc do roboty!-Powiedział Zayn.
A od kiedy naszego Bad Boy'a wzięło na kawały. Najbardziej interesowało mnie to, co nie wypaliło. Pewnie TI i Niall coś o tym wiedzą. Pozwoliłem chłopakom dokonać swój numer. Bo sam wymyśliłem coś przeciwko im.Gdy przekroczyłem prób pokoju ujrzałem parę grzebiącą w telefonach.
-Witam was drodzy Facebookowicze!
-Hah.. Cześć Daddy!-Powiedział Niall
-Cześć Leeroy!-Powiedziała TI.
-Co wczoraj się działo w nocy? Bo Zayn narzeka że coś nie wypaliło!
-Już Ci opowiadamy..-Powiedział Nialler
***
Gdy opowiedział mi cał a historię jeszcze bardziej chciałem im oddać. Więc powiedziałem mu co szykują Lou i Zayn po czym wtajemniczyłem ich w mój plan.
-Dobra.. Chodźmy na dół bo muszę coś ogłosić-Powiedział Nialler.
-Ok. chyba już pora. Jeszcze 15 minut bo się przebiorę-Powiedziała TI.
**Po 15 minutach**
-Idziemy!-Powiedziała TI
-Ok!
Szybko zeszliśmy na dół. Ja zrobiłem sobie jak zwykle herbatkę. Wyczułem po zapachu która to.
-Hej! Lou! Zayn! Chcecie kanapkę?
-Dobra!
-Ok!-Odpowiedzieli a Niall i TI przyglądali się.
Gdy zrobiłem kanapki a do nich posłodzoną solą herbatkę zdziwiłem się. Chyba zapomnieli.. No.. Ale minęły już 2 godzinki!
-Omg! Znowu się nie udało!
-Zayn! Ty wieśniaku!-Powiedział Louis jak to on.
Harry dalej spał co mnie dziwiło.
-Harryyy!
-Co?-Odpowiedział z góry.
-Co robisz?-Ubieram się!
-Ok!-Zchodzź na dół!
Po 5 minutach lokers był już na dole.
-Siadać wszyscy, Niall chce coś powiedzieć!-Krzyknąłem.
-Dajesz Niall
-Więc tak:
Jutro jadę do Irlandii.
-No i co??-Spytał Louis
-I Wy też musicie!
-W końcu!-Krzyknął Zayn. Bardzo lubił tam jeździć.
-TI też jedzie-Dodał blondyn
-No oczywiście!-Rzucił Harry-Dobra.. Ja idę coś zobaczyć przy moim oknie.
-Wy już się nie bawcie lepiej przy tych oknach!-Ostrzegałem. Ale moje ostrzeżenia chyba były na marne. Przekonałem się o tym po sytuacji która nastąpiła 20 minut temu.
Dalej siedzieliśmy przy stole i gadaliśmy o niczym. Zaczęliśmy słyszeć po kolei głos Harrego docierający z dworu. Wszyscy wybiegliśmy na dwór. Na dachu zauważyliśmy Loczka leżącego na czubku dachu w krótkich spodenkach.
-Weźcie mnie stąd!
-Już!-Krzyknął Louis tak aby dotarło do niego.
Wszyscy zaczęli robić mu zdjęcia. Jednak Louis był szybszy i pierwszy wrzucił na fb.
-Wow! Już 5000 polubień.
-HARRY! Masz zniszczone życie w internecie!-Krzyknął złośliwie Zayn.
-Ejj! Ale jakoś musimy go ściągnąć!-Powiedziałem.
Po chwili zlecieli się reporterzy. Pewnie zobaczyli to zdjęcie.
-O nie! Tylko nie to!-Żalił się Harry
-Sorry Hazz! Musiałem-Wydarł się Louis
Po 5 minutach pojawił się Zayn z drabiną.
-Wow! 25000 polubień i 10000 kom.
-Louis! Zabiję Cię jak tam zejdę!
CDN
*********************************************************************************
Rozdział bardziej oparty na dialogach. Mieszany. Wszyscy biorą w nim udział. Przepraszam że te dwa rozdziały są mniej ciekawe. Jak widzicie wyjazd do Irlandi odbędzie się "jutro" Bo nie mogę opisywać już tak tylu dni. Zanudzicie się tu na śmierć. A ja nie chcę zrażać ludzi do swojego sposobu pisania ;)
wtorek, 1 kwietnia 2014
Uwaga!
Część! Piszę z propozycją abyście może wymyślili imię dla [TI]. Po prostu od tego pisania i próbek rozdziałów zaczynam sama na siebie mówić TI. Więc mam propozycję abyśmy wymyślili jakieś angielskie imię. Ma ktoś jakąś propozycję??
Rozdział 11
-No i co teraz zrobisz Louis???-Odparł spokojnie Liam
-Wejdę na drzwi i zacznę skakać.-Odpowiedział
-Ok!-Powiedział złośliwie Liam.
-Ejj! Ale spokojnie! Na pewno da się to inaczej załatwić-Odrzekła Perrie.
-Nie!-Krzyknął Niall
-Dobra.. Już idę!-Powiedział Lou
Wszedł na drzwi. Nie musiał nawet skoczyć a już się otworzyły. Odskoczył na bok trzymając zamykające się drzwi w podłodze. Liam poszedł mu pomóc. Gdy już otworzyli i wysunęli drabinę wszyscy po kolei zeszli. Gdy wszyscy byli na dole zatrzasnęliśmy drzwi w suficie. Chłopcy poszli do swoich pokoi a ja i Perrie zeszłyśmy na dół robić kanapki. Po ok. 30 min. były gotowe. Zawołałyśmy wszystkich. Od razu usłyszałyśmy bieg po schodach. Byli to chłopcy. Rzucili się na kanapki jak nigdy. Zupełna odmiana. Robiło się już ciemno. Więc postanowiliśmy przewietrzyć się puki jeszcze jasno. Dzisiejszy dzień był bardzo dziwny. Widać było, że Niall chce coś powiedzieć. Po 2 godzinach rozmowy weszłam do domu bo było już ciemno i zimno. Weszłam do góry, poszłam do łazienki i wzięłam krótki prysznic. Wieczorna toaleta zajęła mi zaledwie 15 minut. Poszłam do pokoju Nialla. Jeszcze go tam nie było. Ale przeczuwam że zaraz będzie. No nic.. Usiadłam na łożku i myślałam.. Myślałam o czasach, kiedy Louis nie był sławny, kiedy miałam szafkę obok niego. No i dniu, w którym to wszystko się skończyło. Z tych myśli wyrwał mnie odgłos otwieranych drzwi. W drzwiach ukazał się blondyn z uśmiechem na twarzy. Przeszedł oczami po pokoju i powiedział mi zwykłe cześć. W sumie niczego innego nie oczekiwałam. Wszedł w głąb pokoju i usiadł po drugiej stronie łóżka. Zaczął grzebać w telefonie. Ja jednak postanowiłam się położyć. Gdy już to zrobiłam Niall poszedł do łazienki. Pewnie poszedł się kąpać. Bo słyszałam lecącą wodę z łazienki. Wrócił po ok. 30 min. Wow! To nawet mi poszło szybciej! Położył się obok mnie i siedział cicho. Chyba nie chciał rozmawiać. Natomiast mi strasznie na tym zależało. Ale nie wiedziałam jak zacząć. W końcu rzuciłam:
-Co chciałeś powiedzieć przez cały dzień?
-Nic. A czemu pytasz?
-Niall! Ja to widzę! Nie jestem ślepa!
-Ale ja nic nie mam do powiedzenia!
-Na pewno?
-No.. Może jest jedna rzecz o której powinnaś znaczy powinniście wiedzieć.
-Słucham..
-Bo muszę lecieć do Irlandii. Rodzice chcą abym zabrał też was.
-To chyba wspaniała informacja.
-No nie do końca..
-Czemu?
-Bo.. B-bo oni myślą że jesteś moją dziewczyną.
W tym momencie mnie zatkało. Nie wiedziałam co powiedzieć. Między nami panowała cisza, którą przerwał śmiech Nialla. Ja też zaczęłam się śmiać.
-hahahah...
-To kiedy jedziemy?-Zapytałam
-Hah.. Za 3 dni..
-No dobra.
-A co z kwestią "moja dziewczyna"?
-No mogę chwilkę poudawać. Wiesz..
-Ale wiedz, że Louis będzie wkurzony.
-Wiem.. Troszkę boję się jego reakcji.
-Zobaczymy jak będzie.
-Już się boję
-No.. Może być ciekawie
-Nom..
Popatrzyłam na zegarek. Było już późno. Zbyt późno na tą rozmowę.
-Nom.. Chyba pora spać-powiedziałam
-Też tak uważam. Dobranoc!
W nocy obudził mnie głos Zayna. Wtargnął do naszego pokoju i zaczął się wydzierać.
-Niall! TI! Chodźcie! Szybko! Coś się stało z Louisem!
CDN
*********************************************************************************
Oto rozdział 11. Przepraszam że krótki i nic się nie działo. Ale nie miałam weny. Przyczytałaś/łeś? kom proszę :)
-Wejdę na drzwi i zacznę skakać.-Odpowiedział
-Ok!-Powiedział złośliwie Liam.
-Ejj! Ale spokojnie! Na pewno da się to inaczej załatwić-Odrzekła Perrie.
-Nie!-Krzyknął Niall
-Dobra.. Już idę!-Powiedział Lou
Wszedł na drzwi. Nie musiał nawet skoczyć a już się otworzyły. Odskoczył na bok trzymając zamykające się drzwi w podłodze. Liam poszedł mu pomóc. Gdy już otworzyli i wysunęli drabinę wszyscy po kolei zeszli. Gdy wszyscy byli na dole zatrzasnęliśmy drzwi w suficie. Chłopcy poszli do swoich pokoi a ja i Perrie zeszłyśmy na dół robić kanapki. Po ok. 30 min. były gotowe. Zawołałyśmy wszystkich. Od razu usłyszałyśmy bieg po schodach. Byli to chłopcy. Rzucili się na kanapki jak nigdy. Zupełna odmiana. Robiło się już ciemno. Więc postanowiliśmy przewietrzyć się puki jeszcze jasno. Dzisiejszy dzień był bardzo dziwny. Widać było, że Niall chce coś powiedzieć. Po 2 godzinach rozmowy weszłam do domu bo było już ciemno i zimno. Weszłam do góry, poszłam do łazienki i wzięłam krótki prysznic. Wieczorna toaleta zajęła mi zaledwie 15 minut. Poszłam do pokoju Nialla. Jeszcze go tam nie było. Ale przeczuwam że zaraz będzie. No nic.. Usiadłam na łożku i myślałam.. Myślałam o czasach, kiedy Louis nie był sławny, kiedy miałam szafkę obok niego. No i dniu, w którym to wszystko się skończyło. Z tych myśli wyrwał mnie odgłos otwieranych drzwi. W drzwiach ukazał się blondyn z uśmiechem na twarzy. Przeszedł oczami po pokoju i powiedział mi zwykłe cześć. W sumie niczego innego nie oczekiwałam. Wszedł w głąb pokoju i usiadł po drugiej stronie łóżka. Zaczął grzebać w telefonie. Ja jednak postanowiłam się położyć. Gdy już to zrobiłam Niall poszedł do łazienki. Pewnie poszedł się kąpać. Bo słyszałam lecącą wodę z łazienki. Wrócił po ok. 30 min. Wow! To nawet mi poszło szybciej! Położył się obok mnie i siedział cicho. Chyba nie chciał rozmawiać. Natomiast mi strasznie na tym zależało. Ale nie wiedziałam jak zacząć. W końcu rzuciłam:
-Co chciałeś powiedzieć przez cały dzień?
-Nic. A czemu pytasz?
-Niall! Ja to widzę! Nie jestem ślepa!
-Ale ja nic nie mam do powiedzenia!
-Na pewno?
-No.. Może jest jedna rzecz o której powinnaś znaczy powinniście wiedzieć.
-Słucham..
-Bo muszę lecieć do Irlandii. Rodzice chcą abym zabrał też was.
-To chyba wspaniała informacja.
-No nie do końca..
-Czemu?
-Bo.. B-bo oni myślą że jesteś moją dziewczyną.
W tym momencie mnie zatkało. Nie wiedziałam co powiedzieć. Między nami panowała cisza, którą przerwał śmiech Nialla. Ja też zaczęłam się śmiać.
-hahahah...
-To kiedy jedziemy?-Zapytałam
-Hah.. Za 3 dni..
-No dobra.
-A co z kwestią "moja dziewczyna"?
-No mogę chwilkę poudawać. Wiesz..
-Ale wiedz, że Louis będzie wkurzony.
-Wiem.. Troszkę boję się jego reakcji.
-Zobaczymy jak będzie.
-Już się boję
-No.. Może być ciekawie
-Nom..
Popatrzyłam na zegarek. Było już późno. Zbyt późno na tą rozmowę.
-Nom.. Chyba pora spać-powiedziałam
-Też tak uważam. Dobranoc!
W nocy obudził mnie głos Zayna. Wtargnął do naszego pokoju i zaczął się wydzierać.
-Niall! TI! Chodźcie! Szybko! Coś się stało z Louisem!
CDN
*********************************************************************************
Oto rozdział 11. Przepraszam że krótki i nic się nie działo. Ale nie miałam weny. Przyczytałaś/łeś? kom proszę :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)