Otworzyła nam mama Lou. Była zdziwiona. Bo nie spodziewała się naszej wizyty. Zdziwiła się.. Nie powiem. Nie było nas mało. Postanowiliśmy wejść do środka. Rodzice Lou ugościli nas z przyjemnością. Napiliśmy się kawy i wróciliśmy do domu. Była godzina 16:00. Więc udałam się z Zaynem do skelpu. Po drodze spotkaliśmy Perrie. Zayn już nie myślał o mnie. Oznajmił że idziemy do Perrie. W sumie nie miałam nic przeciwko. To była bardzo miła dziewczyna. Wsiedliśmy do samochodu. Blondynka jechała przed nami. Po 20 minutach dojechaliśmy do jej domu. Siedzieliśmy tam do 19:00 i gadaliśmy o niczym. W końcu zebraliśmy się, wyszliśmy od Perrie i pojechaliśmy na zaplanowane wcześniej zakupy. Gdy wróciliśmy do domu nikogo nie było. Pozaglądaliśmy do pokoi. Wszyscy spali. Postanowiliśmy że też się położymy. Wzięłam z szafki potrzebne rzeczy i poszłam się kąpać. Starałam się pospieszyć bo nie było już ciepłej wody i w domu też było zimno. Gdy już skończyłam wróciłam do pokoju. Nialla już tam nie było. Myślałam że poszedł do toalety. Położyłam się pod kołdrą i starałam się zasnąć. Po chwili przyszedł Horan we własnej osobie. Od razu musiał zacząć rozmowę.
-Cześć. Gdzie byliście?
-Na wizycie u Perrie
-Ooo.. To Zayn musiał nie źle Cię wymęczyć!
-Nom.. Pojechaliśmy do sklepu po 19:00
-To nie źle. No dobra.. Chyba idziemy już spać.
-Nom.. Chyba tak.
-Dobra noc
Chłopak położył się na łóżku obok. Zasnęłam. Gdy się obudziłam już nikogo nie było. Wstałam i ubrałam dres. Następnie sięgnęłam na półkę ze szczotkami. Rozczesałam swoje włosy i zeszłam na dół. I znów na śniadanie zaszłam ostatnia. Dzisiaj na dworze panowała klasyczna pogoda. Krople deszczu rozbijały się o o szyby domów. W domu paliło się w kominku. Tak dla podkręcenia klimatu jak twierdzi Harry. Na śniadanie jedliśmy kanapki z szynką.
***********************************Liam******************************************
-Idziemy dzisiaj do Nandos.-Nie miałem ochoty na to. Ale chciałem zrobić przyjemność Niallowi. Dawno nie był w Nandos a obiecałem mu że razem wybierzemy się tam jak tylko będzie padać.
-W końcu!-Krzyknął Niall
-Okej. Ale chyba potem. A może jutro? Bo dzisiaj mamy ochotę zostać w domu i może jakiś film?
-A może do Nandos a potem do kina?-Zaproponował uparty Niall.
-No okej!
-Więc musimy się powoli zbierać. -Powiedziałem.
-Okej!
-Idziemy!
Wyciągnąłem ze swojej szafy pierwsze lepsze buty, założyłem je jeszcze na górze mimo tego że Louis nie cierpiał chodzenia po domu w butach. To nie było w tej chwili ważne. Wyrobiłem się ostatni. Jak zwykle. Wyciągnąłem swój płaszcz i opuściłem swój dom. Wsiadłem do swojego samochodu. Od początku oczywiste było to że ja prowadzę. Wszyscy wsiedli do samochodu i zapieli pasy. Jechaliśmy 15 minut. Na szczęście nie było korków. Dojechaliśmy. W Nandos byli dzisiaj baaaardzo dziwni ludzie. Jeden wyciągał się na krześle, jeszcze kolejny śpiewał Midnight Memories na cały głos. Jeszcze jeden koleś robił jakieś salta. A My? Usiedliśmy i chyba jako nieliczni z tej grupy zamówiliśmy jedzenie. Po zjedzeniu wyciągnąłem telefon. Podłączyłem się do Wi-Fi i sprawdziłem repertuar. Zdecydowaliśmy się na jeźdźca znikąd. Wstaliśmy ze swoich miejsc, założyliśmy kurtki i wyszliśmy. Nasz film zaczynał się za 30 minut. Czyli o 19:00. Zleciało nam trochę w tym Nandos. gdy dojechalismy do kina od razu skierowaliśmy się w stronę kasy. Zakupiliśmy bilety, kupiliśmy popcorn i weszliśmy na salę. Zająłem miejsce obok Hazzy i Lou. TI siedziała pomiędzy Niallem a Tomlinsonem. Film się zaczął. Wszystkie twarzy skierowane były w stronę ekrany. Bardzo trudno było mi wciągnąć się w film. Nie zainteresował mnie. Ale oglądałem.
*********************************************************************************
To chyba na tyle jeśli chodzi o część 9. Były tutaj inne plany niż we wcześniejszym opisie. Miała być dłuższa ale jest streszczona. Nic się tu ciekawego nie dzieje. Blog wymaga poprawy, Zmieniam sposób pisania. Od następnej części zacznie się coś dziać. Coś w stylu "Tajemniczego zniknięcia"
Oki. Czekam na kolejną część , bo ta jest genialna! :*
OdpowiedzUsuń