Nie wiedzielismy co robić... W KFC przy stoliku siedziały te dwie dziewczyny które cały czas się śmiały. To było dziwne. A nawet bardzo. To raczej nie jest zbiego okoliczności. Ale zważając na rady Louisa nie zwracałam na nie uwagi. Zamówiliśmy po kilka kurczaków i po jednej dolewce. Gdy już wszystko było zjedzone wzielismy ostatnią dolewkę i wyszliśmy z baru. Te dwie dziewczyny wyszły około godziny temu. Więc nie mielismy się czego bać. Wyszliśmy z budynku i wsiedliśmy do samochodu. Całą droge gadaliśmy o dwuch tajemniczych dziewczynach. To było na prawdę podejrzane. Odwieźliśmy Stana do domu i ruszyliśmy w stronę naszego osiedla.
-I jak Stan?
-Spoko koleś.
-Wiem
Louis uśmiechnął się i jechał dalej. Louis śpi dzisiaj u mnie. Więc nie mam się czego bać. Po około 10 minutach dojechaliśmy do mojego domu. Ostroznie wysiedliśmy z samochodu na wypadek obecności tych podejrzanych dziewczyn. Nic się nie stało. Doszliśmy do drzwi. Otworzyłam je i weszlismy do środka. Pierwsze co zrobiłam to zasłonięcie rolet. Bałam się tych dziewczyn ale nie chciałam mówic o tym Lou. No nic.. Gadalismy jakieś pierdoły. Popatrzyłam na zegarek. Było juz późno. Uznałam że czas iść spać. Brunet zgodził sie ze mną i powędrowaliśmy do mojego pokoju. Ja wzięłam potrzebne rzeczy i poszłam się wykapac. W sumie zrobiłam to bardzo szybko. Po mnie do łazienki wszedł Louis. Gdy wyszedł ja już prawie spałam. Ten wziął kołdrę ze swojego materaca i położył sie obok mnie. Gdy się obudziłam dopiero zauwazyłam że Louis jest obok. Spało mi sie bardzo dobrze. Przeszłam do pozycji siedzącej, Zauważyłam że Louis jeszcze śpi. Nie bardzo chciałam mówic rodzicom że był tu Louis i spalismy w jednym łóżku. Pewnie by na nas nakrzyczeli i zakazali spotykania się. Tacy już są. Obudziłam chłopaka. Na co ten od razu wstał, wziął swoje ubrania. Wszedł do garderoby i bez słowa się przebrał. W tym czasie ja tez zdażyłam się ubrać w to co wczoraj. Gdy wyszedł uśmiechnął się i powiedział po prostu cześć. Ja odwzajemniłam uśmiech i też się przywitałam. Zeszlismy na dół. Moi rodzice już byli. Siedzieli przy stoliku w kuchni i powiedzieli że maja dla nas informację.
-Tata TI musi wam cos powiedzieć. Louis, Ty tez powinienes o tym wiedzieć.
-Wyprowadzamy się jeszcze dalej. Ale szkoły juz nie musisz zmieniac. Jedziemy jutro.
Po tych słowach Louis wziął swoje rzeczy i wyszedł z domu. Ja poszłam za nim. To on wprowadził mnie w to miejsce. Juz sie tu zadomowiłam i nie miałam ochoty kolejny raz się przeprowadzac. a już szczególnie dalej od Lou. Zapytałam o co chodzi. Odpowiedział jedynie że lubi mnie i nie ma ochoty widywac mnie tylko w szkole. Powiedział że czy tego chce czy nie on coś wykombinuje że bedziemy sie widywali częściej. Po tej rozmowie wróciłam do domu. Spakowałam wszystkie rzeczy i zniosłam na dół. Zostawiłam tylko rzeczy na jutro. reszta jest nie ważna. Dzisiaj była niedziela. Więc nic do roboty. A już szczególnie z taką wiadomością. Jutro mamy wolne ze względu na jakieś święto związane z nasza szkołą. reszte dnia spędziłam na wpatrywaniu się w pokój Louisa, w którym siedział bezradnie przy biórku i obracał w rękach ołówek. Coś tam rozpisywał. Popatrzył przez okno. Zauważył mnie. Miał w reku dwie kartki na których narysowany był jakis plan domu. Jedna kartke złozył w samolot i rzucił mi. Powiedział że to plan jego domu. Poprosił abym to zatrzymała. Na pamiątkę. Chociaż co dzien będziemy widywali się w szkole ja nie mogłam pogodzić się z faktem że nie będe już tu mieszkać. Nie mam ochoty kisic sie cały dzień w pokoju i czekać na sms od Louisa który będzie rozrysowywał swój dom. Było już dośc późno. Położyłam sie spać. Obudził mnie dźwięk ciężarówki która najprawdopodobniej przyszła po rzeczy rodziców. Dzisiaj nie nakładałam makijażu. Z resztą bardzo rzadko to robię. Ubrałam rzeczy które przygotowałam sobie wczoraj i zeszłam na dół. Nie miałam ochoty nic jeść. Poszłam do Louisa który czekał az przyjde się pożegnac. Za jakoś 2 godziny jedziemy. Wyszłam z domu i poszłam do tak dobrze znanego mi domku, który już nie długo może stać się tym obok którego będe przejeżdżała sto razy ale nigdy nie przypomne sobie co tutaj się wydarzyło. Zadzwoniłam do drzwi. Louis podbiegł i otowrzył mi. Od razu kiedy go zobaczyłam łzy poleciały mi z oczu.
-Co się stalo?
-Nic..
-Gadaj! Co się do cholery stało!
-Bo ja nie chcę wyjeżdżać.
Chłopak nie odezwał się tylko od razu przytulił mnie mocno do siebie co od razu odwzajemniłam. Poslziśmy razem na górę do jego pokoju. Tam powspominaliśmy co się tutaj działo. Cały czas z oczu leciały mi łzy. W koncu zawołała mnie mama. Powiedziała że musimy już iść. Wtedy rozpłakałam się na dobre. Ostatnie słowa które powiedziałam Louisoowi to:
-Żegnaj... Dziekuję za to co dla mnie zrobiłes. Mam nadzieję że zobaczymy się w szkole.
Wtedy Louisowi też poleciało kilka łez z oczu. Pierwszy raz widziałam go tak smtnego. Najbardziej boje się tego że o nim zapomnę. Wyszłam z pokoju i zeszłam na dół. Gdy wyszłam z domu zauwazyłam Louisa który płacząc wpatrywał się w moje okno. Wsiadłam do samochodu cały czas patrząc na Louisa. Nie wiem czemu było mi tak smutno. Przeciez chodzimy razem do szkoły. Ale jednak to nie to samo co mieszkać obok siebie. Dojechaliśmy. Dom też był piekny. Jednak nie podniecałam się nim. Nie miałam siły. Weszłam do pierwszego lepszego pokoju. Pierwsze co zrobiłam to odłożenie walizek na jakies łózko i wyciągnięcie karteczki od Louisa. Przyszedł od kogoś SMS. Od Louisa o treści
"Ja dalej czekam aż zobaczę Cię w twoim pokoju. I będę czekał zawsze"
Na te słowa nawet nie odpisałam. Zapytałam się mamy jak dojść do 'starego' domu. Gdy mama rozpisała mi drogę doszłam. To trochę długo. Zadzwoniłam do drzwi. Otworzyła mama Louisa.
-Cześć TI! Przyszłas do Louisa?
-Tak! Mogę wejśc do niego?
-Oczywiście! Będzie zadowolony. No już! Idź
Weszłam na górę, nacisnełam klamke od pokoju Louisa i weszłam. Gdy popatrzyłam na chłopaka żal mi sie jego zrobiło.
-Cześć!
-TI? Ale jak! Cześć!
-No tak!
-A właśnie.. Chcę Ci cos przekazać. Rodzice kupili mi dom gdzieś na osiedlu oddalonym troche od tego. i wyprowadzam się. Za dużo wspomnień.
-A-ale jak ja teraz będę Ciebie odwiedzać?
-Nie będziesz musiała!
-Będę!
-Nie! Własnie po to tutaj jesteś! Bo chcialem sie o coś zapytac. Bo prawdopodobnie tydzień temu ukończyłaś 18 lat, na fb było napisane. Więc czy chcesz mieszkac tam ze mną?
Nie wiedziałam co powiedzieć. Byłam wkurzona na swoich rodziców bo cały czas sie przeprowadzają. W końcu odpowiedziałam.
-Tak.
Louis zareagował zupełnie nie tak jak się spodziewałam.
Uuuuu... Ciekawe jak Lou zareaguje... Tak poza tym, supcio fajne rozdziały pisajesz! czekam na kolejny, Maju... :)
OdpowiedzUsuńUuuu.. Dzięki :) Dzisiaj napiszę
OdpowiedzUsuń