środa, 29 stycznia 2014

Rozdział 1

Cześć! Jestem TI. Mieszkam w Londynie i mam 17 lat. Noo.. Za miesiąc 18. Właśnie się przeprowadzamy. Do samego centrum Londynu. Mój tata dostał nową pracę. Za tydzień pierwszy dzień w szkole. Nowej szkole. Jeszcze nigdy nie zmieniałam swojego miejsca zamieszkania. A tym bardziej miejsca nauki. No ale innej opcji nie ma. Moje plany na przyszłość? Nie wiem. Coś związanego z muzyką. Pewnie skończy się na tym że będę siedziała w kiosku z słuchawkami w uszach. Za rok kończę szkołę a dalej nie wiem co chcę robić w życiu.
-TI! Usłyszałam głos mamy z dołu
-TI! Już jedziemy!
-Dobrze mamo! Rozejrzałam się ostatni raz po moim pokoju. Można powiedzieć że się z nim pożegnałam. Nie chciałam tego. Nawet najdroższy dom na świecie nie zastąpi mi tego. Ale musi. Wzięłam walizki i zeszłam na dół. Moja mama uśmiechała się do mnie. Jednak dla mnie nie było powodów do śmiechu. Wyszłam z domu, Wrzuciłam walizki do bagarznika i wolnym krokiem cały czas patrząc na były dom podążałam w stronę drzwi. Odjechaliśmy. Tak oto ostatni raz widziałam mój dom. Po ok 1 godzinie dojechaliśmy na miejsce. Dom był piękny. Tata mówił że dom umieszczony jest tam, gdzie mieszkają sławy.
Rodzice popatrzyli na mnie oczekując reakcji. Ja jednak nic nie powiedziałam. Postanowiłam wyjść z samochodu wejść do domu. W domu było pięknie. Tata wszedł do środka i skierował mnie do mojego pokoju. Otworzyłam drzwi i oczom nie wierzyłam. Tego pokoju nie dało się porównać do mojego starego. Rozpakowałam się i postanowiłam zwiedzić okolicę. Wyjęłam z walizki buty oraz kurtkę i wyszłam. Pierwsze na co zwróciłam uwagę to chłopak. Brunet o brązowych oczach. Gapił się na mnie a ja nie mogłam tego znieść. Nie lubię jak ktoś na mnie patrzy. Chłopak doprowadzał mnie do szału. W końcu odwarzyłam się wyjść z terenu mojego nowego domu. Chłopak dalej się na mnie patrzył. W końcu do mnie podszedł i zapytał:
-To Ty jesteś ta nowa?
-Tak, A co?
-A nic. Jestem Louis.
-A ja TI. Miło mi
-Skąd jesteś?
-Praktycznie z końca Londynu
-Uuu.. A co Cię tu sprowadza?
-Praca taty. A Ciebie?
-Marzenia.
-Czyli?
-Zobaczysz kiedy będę śpiewał dla Ciebie na scenie.
-Haha! Ok. Powodzenia!
Gadałam tak z tym chłopakiem chyba z 3 godziny. Aż zadzwonił mi telefon. Odebrałam i usłyszałam głos taty.
-TI! Gdzie Ty jesteś!
-Na spacerze z nowym kolegą.
-Że co? Jakim kolegą? Masz wracać natychmiast do domu!
-Ok.. Ok!
Zakończyłam rozmowę z tatą. Między mną a Louisem trwała niezręczna cisza. Z tego co się dowiedziałam chłopak ma 18 lat.
-Dasz swój numer telefonu? Zapytał.
-Tak! Oczywiście!
Podyktowałam chłopakowi mój numer.
-Adresu już nie musisz ;)
-Wiem.
-Kiedy się zobaczymy?
-Zależy do jakiej szkoły chodzisz!
-Tutaj na osiedlu!
-To w szkole! Albo może nawet i jutro!
-Ok! Odprowadzisz mnie?
-Tak! Mieszkam obok!
-Fajnie! Mój pierwszy znajomy!
Wracaliśmy do swoich domów cały czas śmiejąc się i gadając. Dobrze mi się z nim rozmawiało. Ale nadszedł czas rozstania. Mieliśmy okna naprzeciwko siebie. Więc możemy się drzeć. Ale to było by dziwne.
Wróciłam do domu. Weszłam do swojego pokoju i nagle przyszedł mi SMS. Wzięłam do ręki telefon. Nieznajomy numer. Otworzyłam SMS i...

3 komentarze: