Wracaliśmy do domu, gdy nagle na naszej drodze stanęły pewne dziewczyny. Śmiały się z nas. Louis szepnął mi abyśmy na nie nie reagowali. On chyba wie lepiej. Więc szłam przed siebie jak by nigdy nic. Te tajemnicze dziewczyny szły za nami pół drogi. Aż w końcu się odczepiły dalej śmiejąc się. Po kilku minutach doszliśmy do swoich domów. Louis rozejrzał się w koło. Jego wzrok zatrzymał się na krzakach na końcu uliczki.
-Już! Do domu! Szybko!
Reakcja Louisa bardzo mnie zdziwiła. Jeszcze nigdy nie widziałam go tak wystraszonego. A znamy się ok 2 tygodnie. W domu nikogo nie było. Tylko karteczka. Najwidoczniej od mojej mamy. A oto i jej treść:
"TI. Zostawiłam dom otwarty bo zauważyłam że nie masz kluczy. Może i to było głupie. Ale wolę to niż zostawianie Ci kluczy pod wycieraczką. A więc tak. Zostaniesz sama na noc. Jak chcesz możesz zaprosić jakąś koleżankę. Kolacje masz w kuchni. Obiad zrób sama. Mam nadzieję że sobie poradzisz!
Mama xx" Gdy przeczytałam ten list przeraziłam się. Ja? Sama? W wielkim domu na noc? Nie widzę tego. Nie mam żadnych koleżanek a sama boję się zostawać. Szczególnie w takim domu.
-I co?
-Zostaję sama na noc.
-Uuu...
-Zostaniesz ze mną?
-Na pewno?
-Tak!-Opowiedziałam zdecydowanie
-Niech będzie, Coś dzisiaj robimy?
-Nie. Nic.
-A gdzie Twoi rodzice?
-Nie wiem.
-Dobra.. Więc gdzie mam spać?
-Zaraz pościelę Ci materac w moim pokoju.
-Okay!
Poszłam do góry a Louis za mną. Wzięłam materac z szafy taty i rozłożyłam obok mojego łóżka.
-Skoczę po swoje rzeczy do siebie!
-Ok! Uważaj!
-Dobra.. Dobra. Martw się o siebie.
-Hah...
Wyjęłam pościel i przygotowałam Louisowi miejsce do spania. Louis wrócił. Cały i zdrowy. Ale dlaczego ja się tak martwię?Posiedzieliśmy troszkę na górze gadając o szkole. Zdecydowaliśmy że zejdziemy na dół. Wyszliśmy do pokoju zamykając za sobą drzwi. Udaliśmy się do salonu i wymyślaliśmy co by porobić. Louis wpadł na pomysł że pójdziemy do KFC ze Stanem. Zgodziłam się. Stan wydawał się miły. Z tego co dowiedziałam się z internetu. Zadzwoniliśmy do Stana. Powiedział że z chęcią mnie pozna. Gdy już wyszliśmy z domu skierowaliśmy się w stronę samochodu Louisa. Wsiedliśmy. Louis zapytał mnie czy chcę robić sobie prawo jazdy. Powiedziałam że tak. Tylko jak skończę 18 lat. Ruszyliśmy. Wcale nie jechaliśmy długo. Ok. 10 minut. W trakcie drogi zapytałam Louisa o co chodziło z tą akcją przed domem. Powiedział że wydawało mu się że widział w krzakach te dziewczyny. A według niego są podejrzane. Stan wyszedł z domku. Był to ładny chłopak. Wsiadł za mnie i przywitał się. Ruszyliśmy w stronę KFC. Gdy dojechaliśmy na miejsce jeszcze 5 minut siedzieliśmy w samochodzie szukając portfeli. Gdy weszliśmy do budynku zastała nas niespodzianka. Nie wiedzieliśmy co robić...
*********************************************************************************
Mam nadzieję że się podoba. Napisałam na szybko ale z nudów. Jak będzie taka konieczność poprawię. Może trochę za szybko te rozdziały. Ale nie mam niczego innego do roboty :)
Dziękuję za przeczytanie
Piszaj, piszaj... Nie myśl, że za szybko! możesz je co pare godzin dodawać! :D
OdpowiedzUsuńHaha! Wczoraj kilka dodawałam. Niee.. Teraz będzie z raz na 1/2 tygodnie. Bo jak za dużo napiszę bez stałych czytelników nikt sie nie połapie o co chodzi. A chyba nikomu nie chce się czytać 30 rozdziałów na raz
Usuńmi się cche :D
UsuńNo Tobie tak.. Ale jak zaczniesz od nudnego rozdziału zrazisz się do bloga. Więc lepiej nie pisać na siłę
OdpowiedzUsuń