czwartek, 30 stycznia 2014

Rozdział 4

Wracaliśmy do domu, gdy nagle na naszej drodze stanęły pewne dziewczyny. Śmiały się z nas. Louis szepnął mi abyśmy na nie nie reagowali. On chyba wie lepiej. Więc szłam przed siebie jak by nigdy nic. Te tajemnicze dziewczyny szły za nami pół drogi. Aż w końcu się odczepiły dalej śmiejąc się. Po kilku minutach doszliśmy do swoich domów. Louis rozejrzał się w koło. Jego wzrok zatrzymał się na krzakach na końcu uliczki.
-Już! Do domu! Szybko!
Reakcja Louisa bardzo mnie zdziwiła. Jeszcze nigdy nie widziałam go tak wystraszonego. A znamy się ok 2 tygodnie. W domu nikogo nie było. Tylko karteczka. Najwidoczniej od mojej mamy. A oto i jej treść:
"TI. Zostawiłam dom otwarty bo zauważyłam że nie masz kluczy. Może i to było głupie. Ale wolę to niż zostawianie Ci kluczy pod wycieraczką. A więc tak. Zostaniesz sama na noc. Jak chcesz możesz zaprosić jakąś koleżankę. Kolacje masz w kuchni. Obiad zrób sama. Mam nadzieję że sobie poradzisz!
Mama xx" Gdy przeczytałam ten list przeraziłam się. Ja? Sama? W wielkim domu na noc? Nie widzę tego. Nie mam żadnych koleżanek a sama boję się zostawać. Szczególnie w takim domu.
-I co?
-Zostaję sama na noc.
-Uuu...
-Zostaniesz ze mną?
-Na pewno?
-Tak!-Opowiedziałam zdecydowanie
-Niech będzie, Coś dzisiaj robimy?
-Nie. Nic.
-A gdzie Twoi rodzice?
-Nie wiem.
-Dobra.. Więc gdzie mam spać?
-Zaraz pościelę Ci materac w moim pokoju.
-Okay!
Poszłam do góry a Louis za mną. Wzięłam materac z szafy taty i rozłożyłam obok mojego łóżka.
-Skoczę po swoje rzeczy do siebie!
-Ok! Uważaj!
-Dobra.. Dobra. Martw się o siebie.
-Hah...
Wyjęłam pościel i przygotowałam Louisowi miejsce do spania. Louis wrócił. Cały i zdrowy. Ale dlaczego ja się tak martwię?Posiedzieliśmy troszkę na górze gadając o szkole.  Zdecydowaliśmy że zejdziemy na dół. Wyszliśmy do pokoju zamykając za sobą drzwi. Udaliśmy się do salonu i wymyślaliśmy co by porobić. Louis wpadł na pomysł że pójdziemy do KFC ze Stanem. Zgodziłam się. Stan wydawał się miły. Z tego co dowiedziałam się z internetu. Zadzwoniliśmy do Stana. Powiedział że z chęcią mnie pozna. Gdy już wyszliśmy z domu skierowaliśmy się w stronę samochodu Louisa. Wsiedliśmy. Louis zapytał mnie czy chcę robić sobie prawo jazdy. Powiedziałam że tak. Tylko jak skończę 18 lat. Ruszyliśmy. Wcale nie jechaliśmy długo. Ok. 10 minut. W trakcie drogi zapytałam Louisa o co chodziło z tą akcją przed domem. Powiedział że wydawało mu się że widział w krzakach te dziewczyny. A według niego są podejrzane. Stan wyszedł z domku. Był to ładny chłopak. Wsiadł za mnie i przywitał się. Ruszyliśmy w stronę KFC. Gdy dojechaliśmy na miejsce jeszcze 5 minut siedzieliśmy w samochodzie szukając portfeli. Gdy weszliśmy do budynku zastała nas niespodzianka. Nie wiedzieliśmy co robić...
*********************************************************************************
Mam nadzieję że się podoba. Napisałam na szybko ale z nudów. Jak będzie taka konieczność poprawię. Może trochę za szybko te rozdziały. Ale nie mam niczego innego do roboty :)
Dziękuję za przeczytanie

4 komentarze:

  1. Piszaj, piszaj... Nie myśl, że za szybko! możesz je co pare godzin dodawać! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha! Wczoraj kilka dodawałam. Niee.. Teraz będzie z raz na 1/2 tygodnie. Bo jak za dużo napiszę bez stałych czytelników nikt sie nie połapie o co chodzi. A chyba nikomu nie chce się czytać 30 rozdziałów na raz

      Usuń
  2. No Tobie tak.. Ale jak zaczniesz od nudnego rozdziału zrazisz się do bloga. Więc lepiej nie pisać na siłę

    OdpowiedzUsuń