Pomyślałam "Komu dawałam swój numer? Louis!"
Popatrzyłam przez okno. Brunet już tam siedział i śmiał się. Ja otworzyłam okno. On też to zrobił. I krzyknęłam. Chociaż nasze okna były oddalone o zaledwie 5 metrów.
-I z czego się tak śmiejesz?
-A zgadnij?
-Hmm.. No jak bym nie wiedziała!
-Ahahahahaha!
-Ale czy to serio takie śmieszne?
-Tak! Lepiej zapisz sobie mnie jako Louis w telefonie. Może nie zapomnisz.
-Ojj.. Zapamiętam! Już Ty się nie martw!
Zamknęłam okno. Po czym zerknęłam do szafy, wzięłam potrzebne rzeczy i skierowałam się w stronę łazienki. Kosmetyczkę odłożyłam na półkę nad toaletą a sama zaczęłam się rozbierać. Miałam właśnie ściągać koszulkę, Gdy zobaczyłam okno które powinno być zasłonięte. Podeszłam do okna. A tam co? Louis wychylający się z balkonu i gapiący się w okno od naszej łazienki. Zasłoniłam okno i mogłam spokojnie kontunuować. Nalałam do wanny gorącej wody. Przygotowałam sobie ręcznik, do wody wrzuciłam kilka aromatów i byłam gotowa. Ale nagle coś mnie zatrzymało przed wchodzeniem tam. A no tak! Mydło! Sięgnęłam do kosmetyczki i wyciągnęłam z niej mój pomarańczowy płyn do kąpieli. Gdy juz weszłam do wanny praktycznie nie mogłam z niej wyjść. Jeszcze nigdy nie było mi tak dobrze. Cały czas rozmyślałam nad Louisem i jego marzeniami. W końcu postanowiłam. Zostanę piosenkarką. Zawsze byłam mocno związana z muzyką. Ale nigdy nie próbowałam nawet o tym marzyć. Louis mi pomógł. Z tego co wiem to chce iść do X Factora. Ewentualnie pójdę z nim. A może jednak nie? Nie.. Lepiej nie. Ale zostanę dziennikarką. Moje rozmyślenia przerwało pukanie drzwi
-TI! Żyjesz tam jeszcze? Zapytał dość znajomy mi głos
-Tak! A kto mówi?
-Nieznajomy numer!
-Aaa! Już wychodzę!
-Mogę wejść?
-Niee!
Krzyknęłam a ten się zaśmiał. Postanowiłam wyjść z wanny i się ubrać. Gdy już się wykrzebałam z wanny wzięłam ręcznik, Przetarłam się i założyłam dres. Odłożyłam kosmetyczkę do szafki w łazience i wyszłam. O dziwo Louisa nie było już przy drzwiach. Pomyślałam że go nie ma. Podeszłam do drzwi od swojego pokoju. Nacisnęłam na klamkę i weszłam. Myliłam się. Louis siedzi na moim łóżku gapiąc się w podłogę.
Chłopak popatrzył na mnie i powiedział
-Cześć
-Cześć! "Ale kto mówi?"
-Haha! Nieznajomy
-Już chyba znajomy. Powiedziałam pokazując chłopakowi jego numer telefonu.
-Jeszcze tylko zdjęcie.
-O nie!
-No przecież chcesz być gwiazdą! Będą Ci codziennie robili zdjęcia!
-No w sumie racja!
-Więc uśmiech!
......
-Już?
-Tak! Jakoś 5 minut temu!
-To co tam tak robisz?
-A nic! Twittera Twojego przeglądam.
-Że co? Skąd masz mojego Twittera?
-Twój kolega Stan napisał do mnie na Facebook. Powiedział mi że od Ciebie dowiedział się jak mam na imię i nazwisko. I gdzie mieszkam. Wiesz.. Takie ciekawostki na mój temat
-Ohh.. Stan!
-A nie.. Spoko! Kiedyś będziesz sławny. Mam nadzieję że o mnie opowiesz!
-No a jak? Haha
Tak rozmawialiśmy do 00:00. Louis popatrzył na zegarek i powiedział że musi już iść. Ja odprowadziłam go do wyjścia. Wróciłam do swojego pokoju, pogasiłam światła i myślałam o naszej wschodzącej gwieździe. Louisie oczywiście. Nigdy nie lubiłam facetów. Uważałam że są zwykłymi chamami którym zależy tylko na bzykaniu. Ale tu się pomyliłam. Ale kogo ja tu oszukuję? Louis-Człowiek z wielkimi marzeniami. Ja-Dziewczyna tylko z marzeniami, która musi wzorować się na innych. Tak już jest. Nie chciało mi się o tym myśleć. Z niecierpliwością czekałam aż zasnę a potem znów się obudzę aby spotkać Louisa. Przewracałam się z boku na bok. Ale nie mogłam zasnąć. W końcu się udało.
Spoko... Hahahaha! Piszaj dalej...
OdpowiedzUsuńhttp://kochaj1dcalymzyciem.blogspot.com/
Supcio, czekam na nexta Maju xd
OdpowiedzUsuń