-Dobra.. Zjemy coś innego...-Po tych słowach wyciągnęłam z szafki dwie miski, mleko i płatki. Nie muszę chyba opowiadać co zrobiłam dalej. Po posiłku bez słowa poszłam do góry jeszcze na chwilkę położyć się spać przed najprawdopodobniej dzisiejszą podróżą
***
Minęła ok. godzina od tego gdy zasnęłam. Moje bagaże trzymał już Niall. Akurat wychodził z naszego pokoju. Nie miałam zamiaru wstać... Przewracałam się z boku na bok ale nie mogłam zasnąć. Byłam zmuszona wstać. Podniosłam się z miękkiego łóżka i wstałam na nogi po czym założyłam swoje czerwone Converse. Najmądrzej postąpię chyba wtedy kiedy pójdę do Nialla na dół. Nie będzie musiał się wracać.
*~~*
Siedzimy w samolocie. Niall śpi na moich kolanach a ja się nudzę. Ten to wie co robić w samolocie... Chcę zasnąć lecz nie mogę ze względu na to, że moją głowę odwiedzają myśli które przerażają mnie z sekundy na sekundę bardziej. Z zamyśleń wyrwał mnie krzyk kapitana. Po chwili do wszystkich podbiegała stweardessa i wręczała jakieś balony. Gdy doszłą do nas kazała obudzić Nialla. Zrobiłąm to. Ten nie wiedział o co chodzi. Gdy dostaliśmy balony okazało się, że są to kombinezony któe zapobiegną utopieniu się. Nakazano włożyć otrzymane kombionezony oraz zapiąć pasy. Nagle rozniósł się głos systemu *Przygotowanie do lądowania "wodnego"* Byłam przerażona i cały czas trzymałam Nialla za rękę. On natomiast przeklinał pod nosem. W oczach miałam śmierć. Poczułam ogromne uderzenie. Obraz Nialla który obejmuje mnie z zamkniętymi oczami to ostatni jaki udało mi się ujrzeć. PO chwili jego uścisk rozluźnił się ale dalej trzymał. Ja z resztą tak samo. Miałąm przed sobą ciemność. Po prostu czarno.
*Louis*
Co się kurwa dzieje. TI ani Niall nie dopowiadają na telefony. Wszyscy siedzimy w salonie i się o nich martwimy. Postanowilismy odczekać chwilę pzed telewizorem. Jest już późno. Dawno powinni być w Mullingar.Włączyłem telewizor natomiast wszyscy chłopcy rozeszli się po domu.
*Wiadomości*
W Irlandi dramat:
Rozbił się samolot startujący z Londynu lecący do Dublina. Zginęło 7 osób z czego 5 jest w ciężkim stanie. Dokonano identyfikacji zwłok. Natomiast osoby w ciężkim stanie przebywają obecnie w szpitalu w Dublinie na Sesame Street. Rodziny prosimy o kontakt.
I wtedy wszystko było jasne. Ogłosiłem wszystkim co się stało po czym Zayn skłonił mnie do zadzwonienia do szpitala w Dublinie.
-Tak słucham. Szpital na Sesame Street.
-Dzień Dobry. Chciałem się zapytać o TI.TN oraz Nialla Horana. Czy przebywają w Waszym szpitalu?
-Owszem. Przebywają tu. Natomiast nie mogę przekazać dodatkowych informacji.
-Jestem członkiem zespołu w którym gra Horan oraz tak jakby bratem TI.
-Nie interesuje mnie to. Rodzina Nialla już zjawiła się tu. Przepraszam. Nie mogę z Panem w tej chwili rozmawiać.
-Dobrze. Pa
Byłęm wkurwiony na maksa. Nie mogę się o niczym dowiedzieć... Ta cała sytuacja jest dziwna. Ogłosiłem wszystkko chłopakom po czym pobiegłem do góry pakować się. Zakupiłem bilety do Irlandi dla wszystkich. Chłopcy też się już pakowali. Wyruszyliśmy w drogę. Jest strasznie. Zamówiłem taksówkę na lotnisko. Nawet nie zapłaciłęm kolesiowi i poprosiłem o wypisanie rachunku. Mój samolot już odlatywał. Więc radziłem spieszyć się chłopakom.
*~*
Na samolot zdążylismy. Wylądowaliśmy w Irlandi. Na wstępie do taksówki dałem kolesiowi kase i nie prosiłem o resztę. Kazałem tylk oszybko podjechać pod szpital.
*15minut później*
Jesteśmy pod szpitalem. Nawet nie wiem, czy Niall i TI żyją. Weszłem do środka i nawet nie interesowalo mnie to czy chłopcy idą za mną czy postanowili zostać w samochodzie i mieć na to wyjebane. O właśnie... NIe zamknąłem samochodu. A chuj z tym... To nie jest teraz ważne. Potem się tym pomartwię. Podszedłem do rejestracji i zapytałem gdzie leży Niall Horan oraz TI. TW. Pani udzieliła mi chociaż tyh informacji. Doszlem do podanego mi miejsca. Czekałem na lekarza prowadzącego. Na korytarzu siedziała mama Nialla oraz jego tata. Do tego doszli rodzice TI. Przywitałem się z nimi po czym wyszeł lekarz prowadzący.
-I co z nimi?-Spytał rozwcieczony Zayn.
Po tych jego slowach lekarz skierował się do rodziców obojga i zapytałczy możemy otrzymywa cinformacje na co pokiwali głową.
-Dobrze. Więc ich stan jest w miarę stabilny ale nie na tyle aby wypisać ich. Niall oraz TI mają między innymi złamane obojczyki, 2 żebra oraz dziewczyna doznała urazu stopy . Mianowicie złamania z przemieszczeniem. Dość mocnym. Są już po operacji nastawiającej kości i powiodła się.
-Ale przeżyją?-Pyta tata Nialla.
-Raczej tak. Ale jeszcze nic nie jest pewne.
-MOżemy tam wejść?-Spytałem
-Mhhmmm... Tak. 10 minut,
-Dziekujemy!
-Ale nie stresujcie ich. Spokojnie prosze was bardzo.
-Dobrze. Będziemy uważać.
-Dziekuję.
Weszliśmy do sali. Leżała tam TI oraz Niall. Byli nieprzytomni i źle wyglądali. Patrzyliśmy na nich przez jakieś 5 minut po czym na sali rozniósł się głośny alarm. Bardzo głośny, Do sali wbiegły pielęgniarki oraz cała ekipa wraz z doktorem prowadzącym leczenie obojga. Siłą wyciągnięto nas z sali natomiast wszyscy zlecieli się nad łóżkami obojga. Nie można było ustalić komu coś się stało. Byłem zdruzgotany. To wszytko mnie wykańcza...
Nieoczekiwany zwrot akcji ;o Już mi się podoba :D czekam na next i weny życzę ;*
OdpowiedzUsuńJuż mam nawet drugą część :* Tylko czekałam na ten jeden komentarz. Dziękuję :) Wzajemnie ;)
Usuń