sobota, 22 marca 2014

Rozdział 10

*Rozdział dedykowany Małej Dziewczynce*

***Harry***
Film dobiegł końca. I dobrze. Miałem już dosyć. Takie filmy mnie nie interesują. Ale zgodziłem się na kino ze względu na to że chcę wykorzystać wolny czas na maksa.
***TI***
Gdy film się skończył od razu wyszliśmy z sali. Louis cały czas mruczał pod nosem Niall coś pisał w telefonie a Harry? Jak to on. Zamyślony i prawie podeptał jakąś małą dziewczynkę.
-To do domu?-Zapytałam
-Tak-Odpowiedział Liam który wcześniej z Zaynem wyjadał resztki popcornu.
Każdy był czymś zajęty a ja nawet nie wiedziałam co zrobić z rękami. W końcu zdecydowałam się na włożenie ich do rąk. Wyszliśmy z budynki i udaliśmy się w stronę samochodu. Gdy wsiedliśmy Zayn włączył radio i płytę Little Mix.
-Ooo.. Zayn! Znamy już to na pamięć!-Krzyknął na niego Louis. Ten udawał że nie słyszy. Gdy dojechaliśmy do domu chłopcy poszli zapewne do kuchni. Ale ja wolałam iść na górę, wykąpać się i pogrzebać na Twitterze. Co też zrobiłam. Po krótkim prysznicu poszłam do pokoju Nialla. Nie było go tam. Położyłam się pod kołdrą i zaczęłam przeglądać Twittera. Gdy doszło do mnie to że nie ma tam nic ciekawego postanowiłam zasnąć. Z korytarza dobiegały głosy chłopców. Pewnie wchodzili na strych. Ale nigdy nie mogłam go otworzyć, Co prawda chłopcy wspominali że drzwi się zacinają. Nie wiem po co tam wchodzą. Potem usłyszałam już tylko zatrzaskujące się drzwi w suficie. Zasnęłam...
Gdy się obudziłam nikogo nie było w domu. Pod drzwiami była kartka
"Perrie będzie tutaj o 10:30."
Nie wiem po co. Spojrzałam na zegarem. Była już 10:00! Zaczęłam panikować. Jak ja się wyrobię? Pobiegłam do pokoju i wybrałam jakiś komplet ubrań. Poszłam do toalety. Zostało mi 15 minut. Umyłam zęby i ułożyłam włosy. Byłam gotowa. Pod domem stał już samochód Perrie. Wyszłam i zaprosiłam ją do środka.
-Cześć!
-Cześć!
-Chłopcy zaginęli.
-Wiem! Mieli być dzisiaj w studiu.
-Nic o tym nie wiem-Powiedziałam
-Bo to niespodzianka. Dla fanów
-Aaa..-Powiedziałam porozumiewawczo.
-To szukamy ich?
-A gdzie?
-W Nandos!
-ok!
Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do samochodu Perrie. Pojechaliśmy do restauracji. Nie było ich tam. Objechaliśmy całe miasto. Ta sytuacja nie była już zabawna ale niepokojąca. Było już późno. Wróciłam do domu. Perrie też. Oczywiście do mojego. Zostawała dziś u mnie na noc. Poszliśmy spać. Ona w pokoju Zayna a ja w pokoju Nialla. Nic się nie zmieniło. Chciało mi się jeść. Lecz moje myśli pozwalały mi o tym zapomnieć. Niepokoiłam się. Przecież chłopcy by nie zginęli w Londynie! I teraz nasunęła mi się myśl że ktoś mógł ich porwać. Nie miałam już odwagi wstać i z trudem zasnęłam. Rano obudziła mnie Perrie. Było 8:00. Wyszykowałam się i poszłam coś zjeść. Zrobiłam jajecznicę. Blondynka też chciała. Po zjedzeniu była już 10:00.
-Oho.. Trzeba już iść-Powiedziała Perrie
-No wiem.. Gdzie ich szukamy?
-Dzisiaj w parku!
-Ok! Wychodzimy! Szybko!
Wyszliśmy z domu i od razu skierowaliśmy się w stronę parku. Szliśmy tam może z 30 minut. Między nami panowała grobowa cisza. Jak nigdy. Przeszukaliśmy cały park. Jednak nie było ich tam. I nagle przypomniała mi się akcja ze strychem. Powiedziałam że szybko musimy udać się do domu. Na co Perrie tylko pokiwała głową. Wzięłam ją za rękę i zaczęłam biec. Drogę skróciłam tym o 15 minut. Gdy weszłam nawet nie zamykając drzwi pobiegłam do góry. Z łazienki wyciągnęłam kijek zakończony haczykiem, zaczepiłam o drzwi w suficie i pociągnęłam. Wyciągnęłam drabinę i weszłam do góry. Zobaczyłam kartkę.
"To są takie mini podchody. A teraz idź za czerwone kartony"
Blondynka weszła za mną. Dałam jej karteczkę. Jak kazali poszliśmy za czerwone kartony.
-Boooo-Wystraszyła nas piątka chłopców-Tak się przestraszyliśmy że aż kilka łez poleciało nam z oczu.
-Ale dlaczego Wy się schowaliście?
-Nie chcieliśmy. Weszliśmy tutaj aby znieść na dół doniczkę bo Niall jedną zbił. I nagle Louis Zamknął drzwi które już potem nie chciały się otworzyć. Ściany tu są dźwiękoszczelne. Bo jak wejdziesz za te kartony po prawej zobaczysz mini domowe studio. Tutaj czasami gramy. -Wyjaśnił Harry
-Ale dlaczego nie zadzwoniliście?
-Bo telefony mamy rozładowane!
-Ale tam leży całe pudło moich ładowarek które w dzień mojego przyjazdu tu włożyliście!
-Louis! Ty idioto!-Krzyknął Liam. Perrie tylko przyglądała się naszej rozmowie.
-Louis powiedział że tu nie ma ładowarek tylko jakieś obrazki.
Postanowiliśmy zejść na dół gdy nagle drzwi się zamknęły...
*********************************************************************************
Oto i nadszedł rozdział 10. Przepraszam że musieliście a raczej musiałaś na niego czekać. Dalej mam wrażenie że piszę dla jednej osoby. No ale trudno.. Mam nadzieję że się podoba :)

sobota, 15 marca 2014

Rozdział 9 część dalsza

Otworzyła nam mama Lou. Była zdziwiona. Bo nie spodziewała się naszej wizyty. Zdziwiła się.. Nie powiem. Nie było nas mało. Postanowiliśmy wejść do środka. Rodzice Lou ugościli nas z przyjemnością. Napiliśmy się kawy i wróciliśmy do domu. Była godzina 16:00. Więc udałam się z Zaynem do skelpu. Po drodze spotkaliśmy Perrie. Zayn już nie myślał o mnie. Oznajmił że idziemy do Perrie. W sumie nie miałam nic przeciwko. To była bardzo miła dziewczyna. Wsiedliśmy do samochodu. Blondynka jechała przed nami. Po 20 minutach dojechaliśmy do jej domu. Siedzieliśmy tam do 19:00 i gadaliśmy o niczym. W końcu zebraliśmy się, wyszliśmy od Perrie i pojechaliśmy na zaplanowane wcześniej zakupy. Gdy wróciliśmy do domu nikogo nie było. Pozaglądaliśmy do pokoi. Wszyscy spali. Postanowiliśmy że też się położymy. Wzięłam z szafki potrzebne rzeczy i poszłam się kąpać. Starałam się pospieszyć bo nie było już ciepłej wody i w domu też było zimno. Gdy już skończyłam wróciłam do pokoju. Nialla już tam nie było. Myślałam że poszedł do toalety. Położyłam się pod kołdrą i starałam się zasnąć. Po chwili przyszedł Horan we własnej osobie. Od razu musiał zacząć rozmowę.
-Cześć. Gdzie byliście?
-Na wizycie u Perrie
-Ooo.. To Zayn musiał nie źle Cię wymęczyć!
-Nom.. Pojechaliśmy do sklepu po 19:00
-To nie źle. No dobra.. Chyba idziemy już spać.
-Nom.. Chyba tak.
-Dobra noc
Chłopak położył się na łóżku obok. Zasnęłam. Gdy się obudziłam już nikogo nie było. Wstałam i ubrałam dres. Następnie sięgnęłam na półkę ze szczotkami. Rozczesałam swoje włosy i zeszłam na dół. I znów na śniadanie zaszłam ostatnia. Dzisiaj na dworze panowała klasyczna pogoda. Krople deszczu rozbijały się o o szyby domów. W domu paliło się w kominku. Tak dla podkręcenia klimatu jak twierdzi Harry. Na śniadanie jedliśmy kanapki z szynką.
***********************************Liam******************************************
-Idziemy dzisiaj do Nandos.-Nie miałem ochoty na to. Ale chciałem zrobić przyjemność Niallowi. Dawno nie był w Nandos a obiecałem mu że razem wybierzemy się tam jak tylko będzie padać.
-W końcu!-Krzyknął Niall
-Okej. Ale chyba potem. A może jutro? Bo dzisiaj mamy ochotę zostać w domu i może jakiś film?
-A może do Nandos a potem do kina?-Zaproponował uparty Niall.
-No okej!
-Więc musimy się powoli zbierać. -Powiedziałem.
-Okej!
-Idziemy!
Wyciągnąłem ze swojej szafy pierwsze lepsze buty, założyłem je jeszcze na górze mimo tego że Louis nie cierpiał chodzenia po domu w butach. To nie było w tej chwili ważne. Wyrobiłem się ostatni. Jak zwykle. Wyciągnąłem swój płaszcz i opuściłem swój dom. Wsiadłem do swojego samochodu. Od początku oczywiste było to że ja prowadzę. Wszyscy wsiedli do samochodu i zapieli pasy. Jechaliśmy 15 minut. Na szczęście nie było korków. Dojechaliśmy. W Nandos byli dzisiaj baaaardzo dziwni ludzie. Jeden wyciągał się na krześle, jeszcze kolejny śpiewał Midnight Memories na cały głos. Jeszcze jeden koleś robił jakieś salta. A My? Usiedliśmy i chyba jako nieliczni z tej grupy zamówiliśmy jedzenie. Po zjedzeniu wyciągnąłem telefon. Podłączyłem się do Wi-Fi i sprawdziłem repertuar. Zdecydowaliśmy się na jeźdźca znikąd. Wstaliśmy ze swoich miejsc, założyliśmy kurtki i wyszliśmy. Nasz film zaczynał się za 30 minut. Czyli o 19:00. Zleciało nam trochę w tym Nandos. gdy dojechalismy do kina od razu skierowaliśmy się w stronę kasy. Zakupiliśmy bilety, kupiliśmy popcorn i weszliśmy na salę. Zająłem miejsce obok Hazzy i Lou. TI siedziała pomiędzy Niallem a Tomlinsonem. Film się zaczął. Wszystkie twarzy skierowane były w stronę ekrany. Bardzo trudno było mi wciągnąć się w film. Nie zainteresował mnie. Ale oglądałem.
*********************************************************************************
To chyba na tyle jeśli chodzi o część 9. Były tutaj inne plany niż we wcześniejszym opisie. Miała być dłuższa ale jest streszczona. Nic się tu ciekawego nie dzieje. Blog wymaga poprawy, Zmieniam sposób pisania. Od następnej części zacznie się coś dziać. Coś w stylu "Tajemniczego zniknięcia"

piątek, 14 marca 2014

Rozdział 9

Obudził mnie głos Nialla. Rozmawiał z kimś przez telefon. Nie zamierzałam się obrócić. Więc udawałam że dalej śpię. Horan gadał najprawdopodobniej z jakimś znajomym. Gdy skończył zapytał:
-Jak się spało?-Nie miałąm pojęcia skąd wiedział że nie śpię. Ale to zostanie chyba już tajemnicą.
-Dobrze. A Tobie?
-Wspaniale. Masz jakieś propozycje na dzisiaj?
-Nieee.. A może Ty coś zaproponujesz?
-Pomyślę nad tym. Mówię Ci. Będziesz zadowolona!
-Zobaczymy. Uśmiechnęłam się do Horana.
Postanowiłam podnieść się z łóżka. Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej komplet ubrań. Poszłam do łazienki aby przebrać się. Po chwili usłyszałam głos Liama. Pytał co chcę do śniadania. Herbatę czy kawę. Zdecydowałam się na kawę. Umyłam zęby i zeszłam na dół. Siedzieli już tam wszyscy. Jedno miejsce dla mnie było puste. Jedliśmy naleśniki. Gdy już zjadłam swoją porcję wzięłam się za kawę przy czym Zayn odnosił talerze. Gdy wszyscy ponownie siedzieli przy stole odezwał się Harry
-Więc co dzisiaj robimy? Mamy łądny dzień i ni możemy marnować tego na pierdoły typu Nandos Niall.
-No ok.. Ale co innego masz do roboty?-Powiedział  Niall
-No właśnie po to teraz tu jesteśmy!-Odpowiedział mu Louis.
Wszyscy się sprzeczali. Ja jednak chciałam zaproponować coś Louisowi.
-Louis-szepnęłam do chłopaka.
-Słucham?
-A może przejdziemy się na nasze stare osiedle?
-To dobry pomysł!
Louis wstał i wszystko objaśnił. Była godzina 10:00.
-Czas na fakty!-Powiedział Zayn z uśmiechem na twarzy.
Wszyscy polecieli do salonu. Włączyliśmy telewizor i oglądaliśmy wiadomości w których zawarte były bardzo ciekawe informacje typu
"Zespół One Direction zauważony w Londynie przez naszych dziennikarzy z jakąś tajemniczą dziewczyną.Czy to nowy związek Nialla lub Harrego?"
Wszyscy się uśmialiśmy. Zaproponowałam że może wyjdziemy już na ten spacer
-No okej.
-Dobra!
-Noom..
-Idziemy..
-A schowasz mi telefon?
-A mi też?
Wszyscy rzucili się na mnie i moją torebkę. Moja torba była cała zapełniona telefonami. Wyszliśmy z domu. Na szczęście nasze osiedle chłopaków było strzeżone. Więc nie było za nami tłumów dziennikarzy i fanów. Spotkaliśmy kilka po drodze. Ale byli całkiem sympatyczni. Poprosiłam ich o Twittery i ruszyliśmy w dalszą drogę. Doszliśmy do domu rodziców Louisa. Zapukaliśmy do środka. Otworzyła mama Lou.
*********************************************************************************
Dzisiaj taka mała część jutrzejszego rozdziału nr.9. Obiecałam że dzisiaj napiszę. Ale nie miałam ochoty. Plany się pozmieniały. Ale obiecałam. Więc napisałam kawałek jutrzejszej części :**