niedziela, 2 lutego 2014

Rozdział 6

-Tak.
Louis zareagował zupełnie inaczej niż przewidywałam
-Serio?? Zgodizsz się?
-Tak!
Chłopak zaczął skakać po całym pokoju. Wyciągnał z szafy walizkę jedną, drugą, trzecia i zaczał wrzucać tam wszystko co sie da. Po dwuch godzinach pokój był już pusty.
-A co z meblami?
-Są już tam. A tutaj wprowadzi się mój brat.
-Masz brata?
-Taak.. Ale nie chcę o tym gadać.
-Przepraszam..
-Nic się nie stało
-To dobrze
Louis zniósł swoje rzeczy na dół. Następnie ubrał buty, kurtke i wyszedł. Na dworze robiło się już chłodniej. Powoli zaczynał padać śnieg. Dzisiaj już 1 Grudnia na na dworze  troche za ciepło jak na tą porę. Ale nikt nie miał ochoty o tym myśleć. Ja też się ubrałam w rzeczy wyjściowe. Pomogłam Louisowi w niesieniu walizek do samochodu. Szybkim krokiem wziedlismy do samochodu.
-Gdzie jedziemy?
-Do Ciebie
-Po co?
-Aby przekonać Twoich rodziców.
-Aaa.. Dobrze. Może być trudno
-Warto spróbować.
Po tej rozmowie dojechaliśmy  do mojego domu. Weszliśmy, zdjeliśmy buty i weszliśmy do środka. W salonie siedzieli moi rodzice.
-Cześć dzieci!
-Dzień dobry-Powiedział chłopak uśmiechając się w stronę moich rodziców.
-Cześć.
-Co słychać?
-Mamo. Chcieliśmy z wami pogadać.
-Słuchamy.
-Bo ja mam 18 lat, prawda? Więc jestem dorosła. Zdecydowałam że przeprowadzam sie z Louisem do jego nowego domu troche oddalonego od szkoły.
-Czyli się wyprowadzasz
-Tak
-Ahh.. Dobrze. I tak sie tego spodziewaliśmy.
-Dzieki za wszystko.
-Nie ma za co.
Weszłam do pokoju i wzięłam swoje rzeczy. Wyszliśmy, zapakowaliśmy walizki do samochodu i wsiedliśmy do niego.
-To co?
-Kierunek do nowego domu.
-Ok!
-Daleko to?
-Niee...
-Ok!
Dojechaliśmy. Znałam już ten dom. Ale skąd? Wiem! Wyjęłam kartkę od Lou. Popatrzyłam na nią i...

2 komentarze: